| Reprezentacja: Agonii ciąg dalszy
|
| 2008-09-06 19:58:56
|
Oceny Polaków na redakcyjnym blogu
Gdy Leo Beenhakker ogłosił skład kadry na wrześniowe mecze reprezentacji Polski niektórzy łapali się za głowę. Media zaczęły pytać o brakujących zawodników, kibice tracili zaufanie do holenderskiego szkoleniowca, słowem: sytuacja wyglądała marnie. Beenhakker mógł się obronić w jedyny możliwy sposób - zwycięstwem nad Słowenią. Nie udało się, Polska zremisowała 1:1 i oddaliła się o 2 punkty od afrykańskiego Mundialu w 2010 roku.
Spotkanie na klaustrofobicznie małym stadionie we Wrocławiu mogło sprawić, że plama po Euro i blamażu na Ukrainie zostanie zmyta. Stało się inaczej. Beenhakker po raz kolejny zaskoczył wyjściowym składem. W ataku zagrał słabiutki Piszczek, choć na zgrupowanie alarmowo ściągnięto jedynego polskiego napastnika w Lidze Mistrzów, Marka Saganowskiego. Występujący na co dzień w Bundeslidze Piszczek oddał ledwie jeden godny uwagi strzał głową. Poza tym raził nieporadnością. Nie bez winy są tu też pomocnicy - Krzynówek, Roger i Murawski potrafili wznosić się na "international level" tylko przez kwadrans. Kwadrans zwieńczony zresztą golem. Do siatki trafił Michał Żewłakow, który pewnym strzałem w lewy róg bramki pokonał słoweńskiego bramkarza po rzucie karnym.
Od chwili zdobycia przewagi bramkowej Polacy zaczęli grać wolno, czytelnie i bez pomysłu. Okazję do zdobycia wyrównującej bramki wykorzystali Słoweńcy. Po serii błędów Wasilewskiego i Żewłakowa dobrze dysponowany tego dnia Łukasz Fabiański musiał uznać wyższość Dedica. Do przerwy 1:1.
Na drugą połowę nie wybiegł Rafał Murawski. Pomocnik poznańskiego Lecha został zastąpiony innym graczem z wielkopolskiego klubu - Tomaszem Bandrowskim. Ani Murawski, ani Bandrowski nie stanowili zagrożenia pod bramką Słowenii.
Tuż po rozpoczęciu drugich 45 minut od utraty gola uratował nas Marcin Wasilewski, który heroicznym wślizgiem wybił piłkę z linii bramkowej. Później, Leo Beenhaker dokonał jeszcze dwóch zmian. Najpierw z musu kontuzjowanego Bartosza Bosackiego zmienił Mariusz Jop, a dobrego technicznie, ale wolnego Rogera zastąpił Saganowski. Napastnik Aalborga wniósł trochę ożywienia i do spółki z Jakubem Błaszczykowskim próbował rozmontować linię obronną Słoweńców. Niestety ich wysiłki okazały się zbyteczne. Koledzy nie kwapili się do biegania, a Leo Beenhakker stracił panowanie nad drużyną i każdy biegał po boisku jak mu się żywnie podobało.
Do końca spotkania nie padł już żaden gol i po sobotnim meczu zadowoleni są chyba tylko Słoweńcy.
W środę Polska zagra z San Marino.
Polska: Łukasz Fabiański - Marcin Wasilewski, Bartosz Bosacki (51. Mariusz Jop), Michał Żewłakow, Marcin Kowalczyk - Jakub Błaszczykowski, Rafał Murawski (46. Tomasz Bandrowski), Mariusz Lewandowski, Roger Guerreiro (73. Marek Saganowski), Jacek Krzynówek - Łukasz Piszczek
Słowenia: Samir Handanović - Misko Brecko, Marko Suler, Bostjan Cesar, Branko Ilić - Mirnes Sisić, Andrej Komac (86. Anton Zlogar), Robert Koren, Andraz Kirm (72. Walter Birsa) - Zlatko Dedić (90. Darijan Matic), Milivoje Novaković
Łukasz Sawala
|
| Dodał: sawu
|
| Źródło: Transfery.info
|
|
|
Możliwość dodawania komentarzy wstrzymana.
|
|
|
|