Deco Andreson Luis de Souza
Z: FC Barcelona
Do: Chelsea Londyn
Cena: 10 mln. €
więcej
mapa serwisuslowniczekkontakt
Główna Forum Transfery Polacy za granicą Felietony
United tego nie ma - reportaż z City of Manchester Stadium
2007-09-21 12:23:55
Dzień po zwycięstwie nad największym lokalnym rywalem, tydzień po pierwszym tryumfie w sezonie 2007/2008 i dwa miesiące po tym, jak menadżerem Manchesteru City został Sven Goran Eriksson udaję się na stadion Niebieskich. By do niego dotrzeć w zupełności starcza mi 10 minut. Gdy jechałem na Old Traford wynudziłem się setnie w piętrowym autobusie przez niemal godzinę. City of Manchester Stadium jest bliżej miasta, bliżej city.

Wprowadzony w błąd przez „lepiej” poinformowanych przygotowuję się tylko do zrobienia paru zdjęć z zewnątrz. O obejrzeniu trybun, lóż, murawy czy szatni miałem jedynie marzyć. Rzeczywistość okazała się bardziej łaskawa – stadion można zwiedzać z przewodnikiem już za niecałe 5 funtów (jeśli posiada się byle jaki dokument z napisem „student”). Zdążam na ostatni tego dnia tour. Późna pora, albo inne licho wystraszyło widocznie chętnych do zwiedzania – przewodnik musi zadowolić się dwójką słuchaczy. Mną i towarzyszącym mi M.

Po przekroczeniu bram stadionu wchodzę na trybuny. Z miejsca, w którym stoję świetnie widać cały stadion. Jest mniejszy niż przypuszczałem. W telewizji obiekt wygląda przecież na kolosa. Tak naprawdę liczy tylko i aż 48 000 miejsc siedzących. (wczoraj zapełnionych co do jednego). Przewodnik pokazuje miejsca dla niepełnosprawnych – wokół całej murawy.

- Nie to co na Old Traford, gdzie inwalidzi mają do dyspozycji tylko jeden kąt – zaznacza z dumą w głosie. Spoglądam na boisko.

- Trenujących piłkarzy tu nie zobaczycie – uprzedza moje pytanie nasz angielski opiekun w kurtce z klubowymi symbolami i krótkofalówką w ręku. Okazuje się, że podopieczni Sven Gorana Erikssona trenują w leżącym na południu Manchesteru ośrodku szkoleniowym Currington. W okolicach stadionu pojawiają się jedynie w dni meczów.

Kolejny krok zwiedzania City of Manchester Stadium to wejście do loży honorowej. To tu jeszcze wczoraj siedział Thaksin Shinawatra (właściciel City i były premier Tajlandii) i także tu siadała swego czasu angielska królowa podczas meczów reprezentacji. Gdy wychodzimy z loży VIP-ów podchodzę nieco bliżej do przewodnika.

- Jesteś zadowolony, że to Goran Eriksson prowadzi klub? W Anglii nie ma najlepszej opinii…

- Pewnie, to jeden z najlepszych trenerów świata.

Naiwnością było oczywiście oczekiwanie innej odpowiedzi od pracownika klubu. Jeszcze tydzień temu zacząłbym z nim polemizować. Teraz Erikssona bronią wyniki (w chwili gdy piszę ten reportaż). 3 mecze, 3 zwycięstwa (w tym jedno derbowe) i 3 potyczki bez wyciągania piłki z własnej bramki. Bramki strzeżonej od tego sezonu przez Kaspera Schmeichela, którego legendarny ojciec Peter wczoraj także siedział w loży, którą właśnie opuściłem.

Idę wąskim korytarzem, na ścianach wiszą zdjęcia z koncertów, jakie odbyły się na płycie Stadionu, Nie na murawie, lecz na grubej, specjalnie przystosowanej plastykowej powierzchni, która – w razie potrzeby – pokrywa trawę. U2, Bon Jovi, Osasis… Korytarz kończy się wejściem do przestronnego baru z trzema wygodnymi kanapami i robiącym wrażenie widokiem panoramy Manchesteru. Na ścianie zdjęcie. Czarnoskóry piłkarz cieszy się ze strzelenia gola (ostatniego dla City na poprzednim ich stadionie). To Marc Vivien – Foe, który zmarł podczas meczu reprezentacji Kamerunu parę lat temu. Jego numer na koszulce – 23 – jest zastrzeżony. Żaden z piłkarzy Manchesteru City nie może występować z tą liczbą na plecach.

Schodzę w dół. Zahaczamy o pomieszczenie, w którym odbywają się konferencje pomeczowe. Chcę poczuć się jak Sven. Siadam za biurkiem, w tle plansza z nazwami sponsorów ligi i klubu – Barclays (bank) i Thomas Cook (biuro podróży). Zdjęcie, zrobione, idziemy. Do szatni! Po lewej lodówka z nienaturalnie kolorowymi napojami. Podczas meczów na chłodziarce stoi – jak zapewnia przewodnik – misa z owocami. Na porządny posiłek dostarczający glukozy w przerwie meczu piłkarze nie mają przecież czasu. Zawodnicy mają do dyspozycji pionowe wnęki. W każdej wisi zdjęcie z podobizną zawodnika. Tu Giovanni, tu Elano, tu Mpenza, tu Schmeichel. Gdybym parę tygodni wcześniej nie był w szatni Manchesteru United zrobiłby na mnie ten widok jeszcze większe wrażenie.

Obok szatni – pokój do rozgrzewki wyścielony sztuczną trawą. To novum, dostępne tylko na paru angielskich stadionach. Przewodnik jest pewien jednego.

- United tego nie ma.

Mijam szatnie przeznaczone dla sędziów, pokój dla chłopców podających piłki i kończę zwiedzanie City of Manchester Stadium w tunelu prowadzącym wprost na plac gry. Najszerszym w całej Anglii!

Łukasz Sawala
Dodał: sawu
Źródło: własne




Możliwość dodawania komentarzy wstrzymana.
Anglia
Argentyna
Austria
Belgia
Brazylia
EURO
FLESZ
Francja
Grecja
Hiszpania
Holandia
Inne
Młode talenty
MŚ U20
Niemcy
Oficjalnie
Polska
Polska II
Portugalia
Puchar Narodów Afryki
Reportaże
Rosja
Szkocja
Szwajcaria
Szwecja
Trenerzy
Turcja
USA
Włochy
Wywiady
Zakłady Bukmacherskie

Transfery.info 2004-2008. Wszystkie prawa zastrzeżone.