| Piłkarski makiawelizm czy upupianie?
|
| 2007-12-15 00:00:32
|
Zasadniczo trenerów piłkarskich podzielić można na dwie grupy: zamordystów trzymających futbolistów na dystans (vide Majewski czy Roux) i trenerów-partnerów, którzy swobodnymi relacjami starają się budować dobrą atmosferę w szatni (jak Wójcik czy Wenger). Zarówno pierwsi, jak i ci drudzy potrafią dotrzeć do piłkarzy wywołując podobne efekty, jednak im dalej w las, tym zauważalne są większe kontrasty.
Nadmierny rygor, często pozbawiony racjonalnych powodów, zabija ducha kolektywu, co widzimy na przykładzie bezosobowej Cracovii i pracy Stefana Majewskiego. Z drugiej strony "równouprawnienie" w szatni wywołuje degrengoladę i anomię, konflikt ról, a utrata autorytetu jest dla trenera wyrocznią. Połączeniem i zebraniem pozytywów tych dwóch sposobów pojmowania misji szkoleniowej był stosunek Mourinho do piłkarzy The Blues. Piłkarze nie zawsze pokornie, choćby William Gallas, przyjmowali decyzje Portugalczyka, ale rzeczywisty wpływ buńczucznego trenera na drużynę był widoczny dopiero po jego dymisji. Ale właśnie - dymisji. Czyli nie wszystko trybiło jak w dobrze naoliwionej kolażówce, stąd kameralne zatrudnienie Avrama Granta. Wymianę pokoleń na ławce trenerskiej ilustruje z kolei przykład poznańskiego Kolejorza, gdzie już teraz tęskni się za Czesławem Michniewiczem. Archaiczne metody pracy Franza Smudy, całkowicie odrzucające nowoczesne zdobycze techniki, bazujące jedynie na boiskowym "nosie" zdają się przegrywać wyścig czasu z laptopowymi analizami ambitnego gołowąsa. Ciężko o remedium czy podanie na tacy złotej koncepcji.
Ogromny podziw wzbudza praca Rafy Beniteza na Anfield Road, a przecież tak trudno jednoznacznie zdefiniować jego warsztat: ciągłe rotacje składu, nepotyzm narodowościowy, perfekcyjne rozpracowywanie rywali. "Co kraj to obyczaj" i dlatego kopana już od ponad stulecia emocjonuje miliardy.
Michał Grodzki
|
| Dodał: sawu
|
|
|
Komentarze:
|
| Widać ze kolega ma potencjal... Ten felieton średnio mi sie podoba, natomiast słownictwo i łatwosc pisania sprawiaja ze czekam na kolejne felietony... Pozdro
|
|
| Autor: michal
| 2007-12-15 23:38:57
|
| Najlepszy trener to Sir Alex Ferguson.
|
|
| Autor: Loko07
| 2007-12-15 22:23:26
|
|
| Masz prawo do własnego zdania, ale uważam, że mały "nepotyzm" na Anfield Road jest - obecnie w kadrze The Reds 5 Hiszpanów, a przecież przewinęli się chociażby Antonio Nunez, Luis Garcia czy Josemi. Nie jest to jednoznacznie negatywem, bo zwyczajnie dobrze zna gros tych piłkarzy z La Liga [Reina czy X. Alonso bardzo udane transfery], te rozpracowywanie rywali wiąże się z tą cenioną taktyką. Nie próbuję nikomu wmówić, że Rafa Benitez wielkim trenerem jest, ale trzeba obiektywnie oddać równo do zasług że to najwyższa półka.
|
|
| Autor: Grocal
| 2007-12-15 15:57:44
|
| filieton nawet nawet ale co do beniteza to pomylka tylko ze dobry taktycznie jest on
|
|
| Autor: Patryk1111
| 2007-12-15 15:40:17
|
|
| dla mnie najlepszy to Rafa Benitez - ciągłe rotacje, zmiany, ustawienia ... Nawet gdy jego Liverpool prowadził z Besiktasem już 5:0 on dalej ustawiał piłkarzy,m podpowiadał im,dyrygował nimi... I nawet po meczu z OM się nie usmiechnął tylko poszedł do szatni... Widać, jak bardzo kocha on piłkę nożną, która wypełnia jego życie ....
PS: Nie jestem fanem Liverpoolu
|
|
| Autor: RBK563
| 2007-12-15 15:32:21
|
| kamil 77 zgadzam sie z toba
|
|
| Autor: Dos Santos
| 2007-12-15 14:19:27
|
| najlepszy trener świata Arsen Wenger
|
|
| Autor: Kamil_77
| 2007-12-15 13:54:06
|
|
| Bogusia Kaczmarka chciałem początkowo dać do tzw. "trenerów-partnerów", ale ostatecznie przywołałem inne przykłady, właśnie dlatego, że nie jest jednoznaczny. Miejscami łapię się na tym, że forma zasłania treść i będę unikać dystyngowania na siłę [choć absolutnie nie wzoruję się na Stecu, bardziej wynika to może z tego, że dużo udzielam się na forum historycznym], ale lekkiej gry słów i nietypowych porównań możecie sie spodziewać w kolejnych felietonach. Co do Beniteza - uważam go za jednego z największych specjalistów w tym fachu i chyba każdy obiektywny powinien przyznać, że gra Liverpoolu, głównie w LM, przez ostatnie trzy sezony to miejscami prawdziwy taktyczny masterpis. ale to opinia, nie fakt.
|
|
| Autor: Grocal
| 2007-12-15 13:05:11
|
| hehe nawet niezly ale co do Beniteza sie nie zgodze...
|
|
| Autor: Marcelo44
| 2007-12-15 12:44:21
|
|
| 1)Co do Smudy się całkowicie zgadzam. Ma do dyspozycji lepszych piłkarzy niż popularny Czesio, tymczasem prawdopodobnie i w tym sezonie Lech nie zdobędzie żadnego trofeum, nawet pewnie w pucharach nie zagra. 2) Jeżeli chodzi o terminy, to felieton mi się podoba, bo są one zastosowane raczej z sensem. I świadczą o sporej erudycji autora. 3) Ogólnie jak na debiut tekst dobry/bardzo dobry. Nie pasuje mi tylko tytułowy makiawelizm. Bo np. taki Bogusła Kaczmarek jest według mnie i kolegą i makiawelistą (branie kasy od zawodników za występ w meczu), ale zamordystą bym go na pewno nie nazwał. I jeszcze jedno do autora ode mnie: trochę za bardzo idziesz w stronę Steca i taki mały przerost formy nad treścią się pojawia. Ale ogólnie widać, że masz talent :)
|
|
| Autor: esperanto
| 2007-12-15 12:09:10
|
|
| Bez sarkazmu dziękuję za gratulacje, już śpieszę z wyjaśnieniem. Makiawelizm, czyli "po trupach do celu", oczywiście nie w stricte dosłownym znaczeniu ma symbolizować bezpardonowe traktowanie piłkarzy, postrach w szatni , brak zaburzeń na linii piłkarz-trener et cetera et cetera. Gombrowiczowskie upupianie, czyli zagłaskiwanie piłkarzy, które prowadzi do tego, że np. 18-letni junior w szczytowym stadium rozwoju piłkarskiego rzemiosła spoczywa na laurach, często zauważalne jest, gdy ww cechy są zachwiane. Każda z tych postaw, mniej lub bardziej radykalna, składa się na ogólną charakterystykę coacha [choć wiadomo, że nie można wszystkiego przypisać schematowi], na Cyprze "golic frajerów" i półrautowa atmosfera w drużynie mogła doprowadzić do mistrzostwa, a chłodny stosunek Rouxa w Lens kompletnie nie wypalił, choć w Auxerre był ikoną. I tak dalej, i tak dalej, nie ma panaceum. Do oceny także masz prawo, mnie to jedynie zmotywuje do dalszego pisania, chciałem tylko dodać, że to był felieton wstępny, krótszy od następnych i dlatego być może zbyt ogólnikowy i szablonowy, stąd pewne dwuznaczności. Pozdrawiam.
|
|
| Autor: Grocal
| 2007-12-15 11:55:33
|
|
| Gratuluję znajomości takich terminów jak makiawelizm i upupianie ale co one mają wspólnego z treścią tego słabego felietonu?
|
|
| Autor: zwirek
| 2007-12-15 11:16:15
|
|
| [dwa razy kasowało mi się co pisałem, więc zniechęcony przedstawię tylko wersje skrótową]: Uważam, że brak posłuchu w szatni, utrata wiary zawodników w zdolność zmiany niekorzystnego często status quo przez trenera jest początkiem końca dobrej współpracy między tymi dwoma ogniwami. Widziałem to chociażby na przykładzie ŁKSu Łomża i Jana Makowieckiego. Jeśli chodzi o Smudę i Czecha. Kontrastując Michniewicza miałem na myśli także ogólne grono młodych trenerów, którzy dużą rolę kładą na przygotowanie motoryczne i długoterminowe planowanie działań [a że to w Polsce mało efektywne, bo cierpliwość wielu prezesów jest niczym Jesusa Gila to wiemy], podczas gdy u Smudy to wszystko jest, tak mi się zdaje, lekko przypadkowe, bez prawdziwej wizji przyszłości tej drużyny. Niestety liga polska z 1997 roku i 2007 roku to okres pełnej dekady i dużo zdążyło się zmienić. Wiem, że powiesz, że Lech 3. w tabeli i ma nawet szansę na wicemistrzostwo. Tylko, że gros punktów Kolejorz zdobył hurraoptymistyczną grą przed 20-tysięczną publicznością, kiedy nie zawsze taktyka odgrywa pierwsze skrzypce. A w meczach wyjazdowych, gdzie właśnie odpowiednia koncepcja jest kluczowa, Lechowi brakuje polotu i "stylu", który potrafił wprowadzić do Zagłębia rok temu Michniewicz.Sięgnął po MP drużyną wtedy jeszcze z bardzo ograniczonymi możliwościami finansowymi, oddaną mu w słabym stanie mentalnym przez Klejndinsta [po porażce w PUEFA z białoruskim "potentatem"],a mimo to potrafił ugrać zaskakujący wynik. Obecnie coś pękło, nie znamy dobrze przyczyn kłótni wewnętrznych w KGHM, Michniewicz odszedł, co nie znaczy, że mamy oceniać go tylko i wyłącznie po tym, czym zajmuje się dziś.
|
|
| Autor: Grocal
| 2007-12-15 01:00:10
|
|
| I jeszcz jedno "ale" do autora:
Dlaczego uwazasz ze: "utrata autorytetu jest dla trenera wyrocznią"?
|
|
| Autor: Marc0s
| 2007-12-15 00:27:48
|
|
| "Archaiczne metody pracy Franza Smudy, całkowicie odrzucające nowoczesne zdobycze techniki, bazujące jedynie na boiskowym "nosie" zdają się przegrywać wyścig czasu z laptopowymi analizami ambitnego gołowąsa."
bull shit
Gdzie jest teraz Lech Smudy, a gdzie sie znajduje Michniewicz?
|
|
| Autor: Marc0s
| 2007-12-15 00:24:32
|
|
|
|
|
Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.
|
|
|
|