| Potęga islamu
|
| 2007-11-13 18:36:57
|
Zagadka. Co to jest? Bez tego futbolowy świat byłby zupełnie inny, a nie ma to
kompletnie nic wspólnego ze sportem... Spójrzmy na takiego Nicolasa Anelkę. Świecący
łysą czaszką Francuz znów, jak w poprzedniej dekadzie, jest łakomym kąskiem na rynku
transferowym. Z tym, że teraz ma jedną dodatkową zaletę. Menedżerowie nie boją się,
że gdy go kupią, stanie się on utrapieniem, jakim był dla Arsena Wengera, czy
Vincente del Bosque. Piłkarz zrobił się spokojny, dość powiedzieć, że niedawno się
ożenił, a i chęci do treningów mu przybyło. Znów zaczęły przychodzić powołania do
reprezentacji... Zresztą tych, którzy nie wierzą w jego dobrą formę odsyłam do
lektury aktualnej tabeli najlepszych strzelców Premiership. Cóż jest tajemnicą jego
sukcesu? Naturalnie to, że gdy grał w klubie z największego muzułmańskiego miasta
Europy, (którym nie jest jeszcze Paryż, tylko nadal Stambuł,) nawrócił się na
tamtejszą religię. Widać, że coś jest na rzeczy nawet patrząc ogólnie na kluby z
kraju, w którym ten francuski napastnik doznał oświecenia pod wpływem nauk proroka z
azjatyckiej pustyni. Turcja ma w lidze mistrzów dwa kluby, a równie bogata Polska...
przez wzgląd na grzeczność nie wypomnę. Można przypuszczać, że dobrą odpowiedzią na
tamto pytanie, jest światopogląd. I o ile u niektórych, jak u Anelki, system
wartości pomaga w osiąganiu dobrego wyniku sportowego, to u niektórych innych dzieje
się zupełnie inaczej.
Czerwona, nie biała
W Turcji Islam harmonizuje z tendencjami rozwojowymi. A może to po prostu chodzi o
koraniczny zakaz spożywania alkoholu? Na zasadzie: nie piją, więc muszą robić coś
innego, a robią to rzetelnie, bo nie piją. W każdym razie jest lepiej, niż u nas, bo
u nas ostatnio czekałem pół godziny na rozpoczęcie drugiej połowowy meczu. Kibice
Jagiellonii Białystok nie chcieli zdjąć kontrowersyjnej flagi z płotu, przez co
delegat PZPN opóźniał wydanie zgody na wznowienie gry. Oskarżenie o rasizm było
zresztą bezpodstawne, ponieważ na prezentowanym przez gości z Podlasia prostokącie
płótna widniała czerwona pięść, a nie biała, jak w szowinistycznej symbolice. Dla
człowieka szczycącego się zacną umiejętnością rozróżniania barw jest to istotna
różnica. Ale co też huczało w głowach kibiców Jagiellonii? Jakie poglądy kazały im
trzymać flagę na płocie, gdy było to równoznaczne z sabotowaniem meczu ich drużyny?
To jasne, zdjęcie flagi, będącej symbolem organizacji ultrasów, byłoby ciosem dla
ich poczucia własnej ważności. Dla ich dumy.
Duma jest uczuciem skądinąd bardzo cennym. Psychologowie mówią, że pewna doza
samozadowolenia jest konieczna dla dobrego samopoczucia i funkcjonowania człowieka.
Ludzie tworzący prawo stadionowe powinni brać to pod uwagę. Zresztą w ogóle w
świecie piłki nożnej nadmiar rygorów nieraz ma fatalne skutki. Podobno prezes
pewnego azjatyckiego klubu wydał kiedyś rozporządzenie, że każdy napastnik ma
strzelać co najmniej cztery gole w miesiącu. Nie wziął przy tym pod uwagę, że
zdarzają się okresy, w których rozgrywki zwalniają tempa i nie za bardzo byłoby kogo
krzywdzić tymi bramkami. Ani tego, że wszyscy napastnicy jego drużyny musieliby stać
się rekordzistami wszechczasów pod względem bramkostrzelności w tamtejszej lidze.
Ciekawe, czy rozważał sprowadzenie Romario. Ale cóż, jakieś prawo musi obowiązywać,
a już na pewno prawo karne. Motywem aktualnej nadaktywności włoskich ultrasów jest
sprzeciw, wobec ataku policji na życie jednego z nich. Ochrona życia ludzkiego jest
motywem najsłuszniejszym z możliwych, ale sposób wprowadzenia go w działanie –
rzucanie kostkami brukowymi w policjantów – jest z nią po prostu sprzeczny. A z
powodu całej sytuacji cierpią oczywiście widzowie piłki nożnej, bo nie odbyły się
już trzy mecze Serie A i cała kolejka w niższych klasach rozgrywkowych. Nie chcę
odbierać ultrasom ich dumy, ale niechże oni nie odbierają mi mojego futbolu. Że
sparafrazuję słowa piosenki: „Idiotyzm się pleni, (prawo stadionowe) świata nie
zmieni, ale czasem warto sięgnąć do korzeni”. A tymi korzeniami nie jest nic innego,
jak fascynacja widowiskiem piłkarskim.
Fajne kraksy
Różne rzeczy pociągają ludzi do sportu. Przyłapałem ostatnio mojego małego brata na
oglądaniu Formuły 1. Zdziwiony zapytałem go co też jest w tej dyscyplinie ciekawego,
przecież oni cały czas jadą sobie jednostajnie. No, wyprzedzą się raz do roku. On mi
na to bez zażenowania: „są fajne kraksy”. Niniejszym wszystkim miłośnikom kraks, a
przede wszystkim walk, rozrób i starć, gorąco polecam boks. I częstsze wizyty w
meczecie. Bo kto lepiej potrafi bronić tego, co dla niego ważne, to okaże się, gdy
ludzi torpedujących mecze piłki nożnej dopadną zakazy stadionowe.
Autor: Karabinu
|
| Dodał: sawu
|
|
|
Komentarze:
| Może i chamsko, ale ich kluby nie wylatują z pucharów dyscyplinarnie (jak polskie) i nikt tam nie ginie (jak we włoszech). I w zasadzie reszta mnie nie interesuje. Ciebie natomiast nie powinno interesować jednym z jakich ja jestem. Może kiedyś dam znać po co moim zdaniem chodzi się na stadion, ale raczej nie teraz, bo zarzuty wydają mi się dziwne. :) Może oprócz niemego odśpiewywania, bo to akurat rzeczywiście. ;)
Dzięki za komentarze i zachęcam do pisania następnych!
|
|
| Autor: Karabinu
| 2007-11-20 01:58:29
|
| autor sam nie wie o czym pisze.. islam sposobem na spokój?!.. człowieku zobacz jak się zachowują oni(kibice) na meczach albo zapytaj o opinię szymkowiaka!!.. zobacz jak turcy grają hamsko kiedy im puszczą nerwy ( a to zdarza się częsciej niż w Eurpie do której chcą należeć ale nie wiem z jakich pobudek).. to hooligansi rozkręcają rozruby a nie ultrasi.. mi sięwydaje że jesteś jednym z takich jakishch niestety miałem okzaje oglądać na śląskim, siedzących jedynie na tyłkach i tępo ptrzących na mecz, zero emocji tylko klasną parę razy w meczu i niemo odśpiewają hymn, inni oddali by wiele aby na meczu dać z siebie wszystko!!
|
|
| Autor: FeniXDeviL
| 2007-11-19 22:34:45
|
| Dobry felietonik. Polecam!
|
|
| Autor: Loko07
| 2007-11-19 21:10:04
|
|
|
|
|
Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.
|
|
|
|