Pawliuczenko Roman
Z: Spartak Moskwa
Do: Tottenham Hotspur
Cena: 14 000 000 funtów
więcej
mapa serwisuslowniczekkontakt
Główna Forum Transfery Polacy za granicą Felietony
Jak dorosnę zostanę piłkarzem...
2007-07-26 10:28:39
Prolog, czyli: od autora słów kilka.

W niniejszym felietonie, będę podążał drogą piłkarza od początków jego kariery, aż po jej kres. Będę szedł przez drogę niezwykle krętą i wyboistą, więc ostrzegam - felieton do lekkich i przyjemnych nie należy. Zapnijcie pasy i startujemy.

Pierwsze kroki na boisku, czyli: dobre złego początki.

Mały, miejski stadion tuż za miastem. Banda rozwrzeszczanych dzieciaków biegających bez celu po boisku. Wśród gromady maluchów, stoi zakłopotany i skonsternowany zaistniałą sytuacją mężczyzna. Wbrew pozorom nie jest to ojciec, który postanowił wybrać się ze swoimi pociechami na łono natury, pograć w piłkę. Nie jest to także miejscowy cieć, próbujący przepędzić bachorstwo. Okazuje się, iż tajemniczym mężczyzną jest niejaki trener szkolący tutejsze dzieci oraz młodzież. Dziwne? Jasne, że dziwne, lecz sztampowe i powszechne. Taki obrazek można spotkać wszędzie: w każdym mieście, na każdej wsi, w całej Polsce. Czepiłem się tej sytuacji tylko dlatego, że nie cierpię gdy dorośli, światli ludzie robią niewinnym dzieciom tak dużą krzywdę. Już wyjaśniam o co mi tak naprawdę chodzi. Wiek przedszkolny, czyli mniej więcej od czwartego do siódmego roku życia jest u człowieka jednym z najważniejszych o ile nie najważniejszym okresem w piłkarskiej karierze. Jest to początek długiej drogi a jeżeli, ów start okaże się falstartem, dalsze awanse i przeskakiwanie na co raz to wyższe szczeble zawodowej kariery staną się niemożliwe. Małe dzieci, gdy myślą(nie tyle oni, co ich rodzice) o zawodowej, piłkarskiej karierze, muszą zacząć grać w piłkę już w wieku około pięciu lat od ich narodzin. To bezwzględny warunek aby już w tym wieku nabyć podstawowych umiejętności kopacza, tzn. przyjęcia piłki, czystego uderzenia czy też budowania prostej, taktycznej akcji. Później może być już za późno a te elementarne zdolności, co raz trudniej przyswoić wraz z rosnącą liczbą lat. Szkolenie tak młodego piłkarza jest niezbędne, lecz szkolenie dobre, profesjonalne i fachowe. Znajomość rzeczy szlifuje diament, amatorka bezwzględnie niszczy jeszcze nie rozwinięty talent u młodego chłopaka. Dziś, razem z dziećmi biegają ludzie, którzy rano pracują w bankach, biurach, na poczcie, czy też czyszczą kominy, lub przepychają sedesy a po pracy wsiadają do samochodu i ,,szkolą'' nasze latorośle. To w rękach tych nie dokształconych partaczy drzemie los naszego, przyszłego pokolenia, w które my dorośli tchnęliśmy tyle nadziei. Na zachodzie, maluchów kształcą piłkarsko profesjonaliści, z odpowiednimi dokumentami i fakultetami. W Holandii, aby zostać trenerem młodzieży trzeba przejść liczne testy i egzaminy a sam początkujący trener musi przejść odpowiednie praktyki pod okiem starszego kolegi po fachu. U nas w Polsce jest biedniej. Nie ma pieniędzy na szkolnictwo a kiedy znajdzie się forsa to zaraz znika przetopiona w sprowadzanie tanich piłkarzy z Afryki czy Ameryki Południowej, lub na kupienie sędziego, czy też zapłatę za zdewastowane krzesełka na trybunach. Takie są realia. W Polsce nie ma miejsca dla uczących się futbolu dzieci. Akademia piłkarska w Polsce nie istnieje a futbolowi adepci łamią sobie nogi na krzywych pobojowiskach, przypominających bardziej kartoflisko niż normalne pole do gry w piłkę.
W takich warunkach, nie można grać w piłkę nożną. Zdolności maluchów przeciekają przez palce amatorskich trenerów a w tym samym czasie gdzieś w Niemczech czy też wspomnianej już Holandii mali chłopcy wyrastają na piłkarzy z prawdziwego zdarzenia pod okiem fachowców oraz całego sztabu szkoleniowego. My Polacy, jesteśmy daleko w tyle za murzynami a odrobić stracony czas, pieniądze i wiele innych czynników wchodzących w skład piłkarskiego szkolnictwa będzie niezwykle trudno.

Gdy mnie ktoś wypatrzy, czyli: albo będę grał, albo przepadnę.

Mimo trudnych warunków do normalnego, piłkarskiego rozwoju znajdują się szczęściarze, którym udało się przebrnąć przez bagno zwane ,,szkoleniem''. Tacy piłkarze mają zazwyczaj dwa wyjścia: albo wypatrzy ich ktoś z lepszego, polskiego klubu, oferujący lepszą bazę treningową lub łowca talentów z zagranicy, który może zaserwować początkującemu sportowcowi istny raj na Ziemi. Gdy zaistnieje sytuacja pierwsza: piłkarz prawdopodobnie dalej będzie musiał tułać się po fatalnych boiskach i słuchać rad nie mających pojęcia o profesjonalnej piłce pseudo-trenerów, z tymże będzie już bardziej ,,zawodowo'' gdyż nie będzie to mały podmiejski klub, lecz o wiele większy, lepiej prosperujący obiekt z dużego miasta. O tym za chwilę. W tym momencie pragnę skupić się na skautingu, czyli wypatrywaniu młodych, zdolnych piłkarzy i sprowadzanie ich do klubu z którego pochodzi dany łowca talentów. W Polsce nie brakuje dobrze zapowiadających się graczy. Mało tego-jest ich mnóstwo, lecz nie słyszymy o nich ponieważ albo giną w czeluściach czwartej lub co najwyżej trzeciej ligi polskiej, bądź też szybko rezygnują ze swych marzeń. Zagraniczny klub może piłkarzom szybko te marzenia przywrócić a nawet po części je realizować. Mimo ,,opadnięcia'' Żelaznej Kurtyny, w Europie dalej można zauważyć ewidentny podział na biedny wschód i wysoko rozwinięty zachód. To właśnie tam, w stronę Niemiec, Holandii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii wyrusza coraz więcej młodych ludzi szukać lepszego bytu. Ci ludzie to także piłkarze i oni dobrze wiedzą, że przekraczając zachodnią granicę naszego kraju tak naprawdę wkraczają w krainę mlekiem i miodem płynącą jeżeli chodzi o piłkę nożną. Ebi Smolarek, Przemysław Kaźmierczak, Jarosław Fojut czy też Bartosz Białkowski to tylko kilka nazwisk tych piłkarzy, którzy swoją karierę rozpoczynali poza granicami naszego państwa. Jakie są tego skutki? Smolarek-najlepszy polski piłkarz według tygodnika ,,Piłka Nożna.; Kaźmierczak-w młodości wyjechał do Anglii by zdobywać doświadczenie w Bolton Wanderers. Dzisiaj to czołowy pomocnik reprezentacji Polski.; Fojut-znakomity, młody obrońca szlifujący swój talent w Boltonie.; Białkowski-pierwszy bramkarz drużyny Southamton oraz młodzieżowej reprezentacji Polski. Podobnie jak Kaźmierczak i Fojut karierę zaczynał w Anglii. Mógłbym jeszcze wymienić wielu piłkarzy tylko po co? By zawstydzać samego siebie? Bym zrozumiał, że w Polsce młody chłopak musi mieć ogromnego farta by spełnić swe marzenia i grać w piłkę? Receptą jest wyjazd za granice i szkolenie swych umiejętności pod okiem zachodnich specjalistów. Tamtejsze kluby, również oferują o wiele korzystniejsze warunki niż nasze poczciwe, polskie klubiki. Przykro to pisać ale na dzień dzisiejszy jedyną, wielką szansą dla piłkarza jest wyjazd. Byle gdzie, byle najdalej od ludzi, którzy przez swoją nie wiedzę mogą tylko zaszkodzić. Nic więcej.

Co teraz ze mną będzie, czyli: jednak zostałem w domu.

Wróćmy jeszcze raz do małego stadionu opisanego na początku. Tam, zamiast dzieciarni, na płycie boiska biega grupka dorosłych mężczyzn. Załóżmy, że jest to miejscowa drużyna piłki nożnej grająca w lidze okręgowej. Wśród dorosłych piłkarzy widać biegnącego młodzieńca, u którego na pierwszy rzut oka widać lepsze przygotowanie kondycyjne i dużo bardziej natężony zapał do prowadzenia treningu. Młodym piłkarzem okazuje się być, chłopak, który mimo ogromnego talentu nie został nigdzie zauważony, więc postanowił on dołączyć do piłkarskiego team'u seniorów z jego miasta. Sytuacja czysto hipotetyczna, lecz zdążająca się niezwykle często. Jak mógłbym nazwać to zdarzenie? Pogrzeb? Harakiri? Samobójstwo? Na pewno coś w tym stylu, gdyż dla młodego piłkarza nie ma nic gorszego niż bieganie ze zgrają dorosłych chłopów, bycie bardzo często faulowanym, oraz systematycznie i postępowo niszczonym na boisku.
W niższych ligach aż roi się od tego typu przypadków z piłkarzami w roli głównej, którzy powinni grać w lidze juniorów lub szkolić się w młodzieżowych drużynach a wykonują bezsensowną, syzyfową pracę na okręgowych boiskach. Zmarnowany talent już nigdy nie powróci, więc trzeba o niego dbać i umiejętnie oraz powoli dążyć do swoistej perfekcji. Gra w lidze seniorów dla przeciętnego nastolatka to jak zimny prysznic i gwałtowne wrzucenie go na głęboką wodę. Nie wszyscy dobrze radzą sobie z tego typu wstrząsem.

Nienawidzę piłki nożnej, czyli: jestem za stary na football.

Młodzi kopacze w końcu się zestarzeją-to nieuniknione. Będą oni czerstwieć nie tylko fizycznie ale i mentalnie. Przeciętny, trzydziesto-kilkuletni piłkarz to idealny przedstawiciel moralnej degrengolady i mizantropii. Przez kilkadziesiąt lat spędzonych na polskich boiskach nauczył się przyjmować łapówki, wie, którzy sędziowie tanio biorą za załatwienie wygranego meczu, zna prezesów, którzy ustawiają pod stołem całe rundy spotkań, tułał się też z klubu do klubu, wyjeżdżał nawet za granicę aby tam spróbować swoich sił w lepszych, zachodnich ligach, lecz tam odprawiano go z kwitkiem i wysyłano z powrotem do Polski. Za słaby na grę za granicą, za dobry na polskie realia. Uwięziony w klatce. Męczennik zamknięty w czterech ścianach bez drzwi. Albo będzie grał i bezczynnie patrzył jak przed spotkaniem prezes jego klubu załatwia z sędzią mecz, albo zawiesi buty na kołku i znajdzie sobie inne zajęcia. Ale on tak kocha football. Pamięta jeszcze jak był małym chłopcem i beztrosko biegał za piłką na jednym z osiedlowych boisk. Potrafił żonglować godzinami i szlifować do perfekcji rzuty wolne i strzały z dystansu. Zawsze chciał być piłkarzem. Pamięta też dzień, gdy nie mógł opanować się ze szczęścia, gdy dowiedział się, że jako dwudziestolatek został sprzedany do jednego z lepszych klubów w Polsce. Teraz jest smutny i przygnębiony. Siedzi w szatni i patrzy na twarze ludzi, którzy wykonują piłkarskie rzemiosło a mimo to sami przyjmują propozycje korupcyjne i ustawiają własne mecze. Brzydzi się ich a przecież sam jest jednym z nich. Nie ma gdzie uciec. Był już w kilku innych klubach na terenie całej Polski i wie, że wszędzie jest tak samo.
Przesiąknięta do wnętrza brudem i syfem sytuacja w polskiej piłce nożnej nie zmienia się, lecz on marzy o dniu, w którym będzie jeszcze stąpał po boisku z czystym sumieniem i z dawną przyjemnością strzelał piękne bramki dla swojej drużyny. Dzisiaj jest zmęczony. Potwornie wycieńczony. Wraca do domu i wstydzi się spojrzeć w lustro. Boi się własnego spojrzenia. Chce z tym skończyć ale nie może. Wpadł w sieć i sam musi rozplątać ten węzeł. Czeka na koniec kariery. Chce już spokojnie zasnąć...

Epilog, czyli: co dalej?

Sami wywnioskujcie, czy przeciętny polski piłkarz ma szansę na dobry rozwój i rozwinięcie swojej zawodowej kariery. Co z tym zrobić? Co trzeba zmienić?
Odpowiedź nasuwa się sama. Zachód. Odwołuję się tak często do tej części Europy, gdyż to właśnie tam tkwi sekret najlepszego instruktażu, treningu i kursu.
Pierwszą, podstawową rzeczą jest zatrudnianie zawodowych trenerów i specjalistów od szkolenia młodzieży. Tacy ludzie powinni być po licznych testach i ćwiczeniach, oraz zarabiać przyzwoite pieniądze za ich usługi. Druga sprawa-boiska. Budowa dobrych stadionów z pewnością ułatwi progres piłkarskiej edukacji naszej młodzieży. Po trzecie-rozwinięcie struktury skautingu w Polsce. Ileż świetnych piłkarzy biega poza granicami naszego państwa? Wystarczy ich tylko sprowadzić i odpowiednio namówić do gry w biało-czerwonych barwach. Po czwarte-całkowite unicestwienie mafijnej siatki przestępczej rządzącej i trzęsącej naszą piłką. Piąty punkt-wymiana rządy PZPN i zepchnięcie ze stołków starszych i bezwartościowych zarządców. I wreszcie po szóste-odpowiednie wykorzystanie możliwości jakie daje nam organizacja Mistrzostw Europy 2012.
Marzę aby, chociaż połowa przestawionych przeze mnie podpunktów została wypełniona, wtedy też o wiele łatwiej będzie naszej rodzimej młodzieży rozwijać się i piąć w górę na sam szczyt futbolowej piramidy. Świat kręci się wokół piłki-wykorzystajmy to.

Autor: Robson
Dodał: admin


Treśc komentarza

Komentarze:

niezly felieton
Autor: Robinho92 2007-08-05 16:26:50

a Kaźmierczak to już błąd, który zdarzył się piszącemu.
Autor: admin 2007-08-04 13:07:48

świetny felieton! czytałem go juz wczoraj! tak trzymac!
Autor: Pavlo7 2007-08-04 11:16:54

a ten kazmierczak...?
Autor: nie wiedziałem za bardzo co tu wpisać 2007-08-03 23:57:47

Te błędy ortograficzne były sprawką pewnej 'dowcipnej' osoby, która odpowiednio wyedytowała końcówkę. Sprawa już została wyjaśniona. Ale i tak przepraszamy :)
Autor: admin 2007-08-03 23:50:18

no bledow kilka bylo , a;e ten to jest przegiecie: "Kaźmierczak-w młodości wyjechał do Anglii by zdobywać doświadczenie w Bolton Wanderers. Dzisiaj to czołowy pomocnik reprezentacji Polski" ten kazmierczak to bramkarz ,mlodszy od tego i nie majacego nic wspolnego , z tym , ktorego mial na mysli autor felietonu... poza tym bardzo duzym bledem felieton jest ok, ale mam propozycje przed opublikowaniem kolejnych felietonow niech przejrzy go ktos Szanownej Redakcjii i poprawi bledy ortograficzne oraz bledne informacje. pozdro
Autor: nie wiedziałem za bardzo co tu wpisać 2007-08-03 20:34:42

bardzo dobry feletion. jednak widzialem pod koniec kilka bledow - szuste - szóste, stolkuw - stolków
Autor: VeQ 2007-08-03 14:14:22

Fajny felieton...
Autor: santiago16 2007-08-03 14:06:49

Świetny felieton,wcale nie taki tyrudny w odbiorze,praktycznie zawarto w niej całą prawdę op polskiej żeczywistości. Chciałbym przeczytać felieton o obcokrajowcach grających(lub tych co kiedyś grali) w polsce. pozdro
Autor: despero 2007-07-27 21:39:17

  do dzumin: Sadze ze kazdy z nas ogladajacych polską lige jest troche naiwny:)... A co do felietonu to dobry, taki lekko psychologiczny, czasem az za bardzo. Troche cięzko sie go czyta (ale uprzedzales o tym). Jak już wspomniałem niekiedy o zbyt oczywistych sprawach piszesz w sposob bardzo zawily. Oczywiscie w tekście jest spooro prawdy. Myśląc o polskiej piłce od razu nasuwa nam się słowo UKŁADY. Przytoczę zdanie z mojego powstającego w bólach felietonu (a cooo !!) mianowicie: " Jeśli ktoś nawet wczoraj po raz pierwszy oglądnął film Piłkarski Poker to i tak jest na bieżąco" Aha noo i do całego bardzo poważnego i "dorosłego" felietonu nie pasują mi te pytanie troche infantylne na końcu. Niestety uzdrowienie polskiej pilki nie jest takie latwe i tych punktow musialo by byc chyba ze 100... Ale cóz nawet z obiektywnego felietonisty wychodzi czasem prawdziwy i jak wspomnialem naiwny polski kibic:) Fajnie ze sa nowe, ciekawe felietony. Pozdro
Autor: michal 2007-07-26 12:49:01

Felieton dobry ale jak dla mnie zbyt pesymistyczny, ale to moze dlatego ze samjestem raczej optymista (naiwnym?). Oby po wspomnianym na koncu roku 2012 nie trzeba bylo juz pisac takich felietonow i zeby wszystko bylo normalne.
Autor: dzumin 2007-07-26 12:13:37



Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.



Anglia
Argentyna
Austria
Belgia
Brazylia
EURO
FLESZ
Francja
Grecja
Hiszpania
Holandia
Igrzyska Olimpijskie
Inne
ME U19
Młode talenty
MŚ U20
Niemcy
Oficjalnie
Polska
Polska II
Portugalia
Publicystyka
Puchar Narodów Afryki
Reportaże
Reprezentacja
Rosja
Szkocja
Szwajcaria
Szwecja
Trenerzy
Turcja
USA
Włochy
Wywiady
Zakłady Bukmacherskie

Transfery.info 2004-2008. Wszystkie prawa zastrzeżone.