| „Ci co mają to wydają a biednemu Ptak w oczy”- czyli polityka transferowa po polsku ...część 2
|
| 2007-07-18 00:17:24
|
Pora wziąć na warsztat te kluby, które na koniec sezonu nie znalazły się w „czubie” tabeli, co nie znaczy, iż ich polityka transferowa była mniej ciekawa, lub mniej groteskowa jak kto woli. Niestety im niżej schodzimy w tabeli, tym mniejsze kwoty transferów wchodzą w grę, ale nie ma się co martwić, dzięki temu jest więcej absurdu, przypadkowości i niekompetencji, czyli tego w czym wiele polskich klubów przebija nawet poczynania parlamentu.
Jako że zacząłem od tych powiedzmy „mniej profesjonalnych”, warto ten temat kontynuować. Wisła Płock, bo o niej mowa, kojarzy mi się z poczynaniami bohaterki pewnego filmu, który oglądałem już jakiś czas temu i nie wymagajcie ode mnie abym pamiętał jego tytuł. Otóż, ta bohaterka cierpiała na nieuleczalną chorobę, ale chcąc zapewnić godne życie swojej rodzinie po śmierci, wytrzymała w potwornych bólach tak długo aż w życie weszła polisa, wykupiona przez nią jakiś czas wcześniej. Po tym zdarzeniu mogła już spokojnie umrzeć... Wiem, wiem może wam się wydawać dziwne to porównanie, ale drużyna z Płocka też miała swoją polisę jaką niewątpliwie był Ireneusz Jeleń i dopiero po jego odejściu klub mógł z czystym sumieniem „zasnąć” (czytaj: spaść do 2 ligi).
Można było odnieść wrażenie, że ta drużyna czekała i czekała aż Jeleń odejdzie po to by się rozsypać. Prezesi mieli asa w rękawie i chcieli go wykorzystać w ostatnim rozdaniu. Sezon zaczął się dla nafciarzy nie najgorzej, ale z każdym dniem, tygodniem, miesiącem zespół regularnie się staczał. O znaczące wzmocnienia nie zadbano. Męczący się niemiłosiernie Patryk Rachwał, mający nieregularne przebłyski formy Wahan Geworgian, czy co najwyżej przyzwoity Tomas Michalek, byli dla kibiców jasną wskazówką gdzie ich klub zmierza. No i w końcu Wisła dopłynęła do tamy zwanej 2 ligą, zobaczymy czy ta tama zatrzyma ich na długo, czy może zrobią w niej wyrwę i wypłyną na szerokie wody. Transfer Piotra Bani nie wskazuje na chęć zawojowania w przyszłości polskiej ligi. Czyżby więc żagle zwinięte, marynarze pogrążeni w miłosnych uciechach z portowymi dziewkami, a kapitan siedząc przy kuflu, wspomina czasy zagranicznych wojaży, wśród których prym wiódł legendarny postrach rywali Jelonek? Możliwe, bardzo możliwe.
Dobra, pora obrać inny kurs, odbić od żeglarskiej nomenklatury i zwrócić swoją uwagę na Grodzisk Wielkopolski. Zdobywcy Pucharu Ekstraklasy i Pucharu Polski nie znaleźli się w pierwszej części transferowego podsumowania, co nie znaczy wcale, że w Groclinie nic się nie działo, a wręcz przeciwnie. Drużyna ta potrzebuje zawsze czasu, spokoju, i jakiegoś bodźca. Pamiętamy jak tym bodźcem był trener Kaczmarek i tacy zawodnicy jak Rasiak, Niedzielan czy Mila, potem starał się to ciągnąć Duszan Radolsky, ale zespół z Grodziska był już na fali (a miało nie być nic o wodzie!) opadającej. Przyjście Wernera Liczki okazało się nieporozumieniem (swoją drogą nie trzeba było mieć zdolności jasnowidzenia, aby to przewidzieć). Nastała era Macieja Skorży i znów Groclin mógł spokojnie, trochę w cieniu, budować dobrą formę. Co prawda początek mieli nie najlepszy, ale za to finisz imponujący. Nowi zawodnicy, jak Jarosław Lato, Radosław Majewski, wspierani przez „starych wyjadaczy” Radka Mynarza, Piotra Świerczewskiego, Adriana Sikorę i Piotra Rockiego, stworzyli naprawdę ciekawą mieszankę, kolektyw a nie zbieraninę piłkarzy.
Jednak przecież swoje „grzeszki” ten klub miał. Charyzmatyczny prezes Drzymała, o którym krążą legendy, że to on ustala skład, (a to, że odpowiada za transfery powszechnie wiadomo) jest postacią co najmniej kontrowersyjną i współpraca z nim do łatwych nie należy. Maksyma „płacę- żądam”, jest tu jak najbardziej na miejscu. Drugą sprawą są transfery grodziskiego klubu, obok tych trafionych (przeważnie dotyczących zawodników tańszych, z niższych lig), są też transfery zadziwiające. Grube pieniądze wyłożone za Filipa Ivanovskiego, o którym od razu zaczęto mówić iż jest „czarodziejem piłki” jakoś się nie zwracają, zawodnik jest chimeryczny, nie przygotowany do rozgrywek. Ale zobaczymy, czas pokaże, skreślać go jeszcze nie można...
Jednak największym zmartwieniem kibiców Groclinu może być odejście trenera Skorży do Wisły Kraków.
Jacek Zieliński ma mało czasu na poznanie zespołu, wpojenie mu swojego stylu. Jednak z niewolnika nie ma pracownika i nikt nie jest niezastąpiony, także Maciej Skorża, więc mimo, że obawy są, jest też nadzieja. Europejskie puchary czekają. Drużyny poważnie nie osłabiono (Świerczewskiego i Golińskiego sądzę, że jakoś uda się zastąpić). Oby tylko trener Jacek Zieliński był pozytywnym bodźcem, bo takich w Grodzisku jak najbardziej potrzeba, inaczej drużyna znów może zapaść w kilkusezonowy letarg.
Korona Kielce odkąd awansowała do ekstraklasy ma duże aspiracje, wydaje się, że jest tam idealne miejsce do odnoszenia sukcesów. Prezes mający wizję i cierpliwość, zarząd zainteresowany budowaniem silnej drużyny, trener z odpowiednim warsztatem, piłkarze głodni sukcesów, a jednak....
Przychodzi taki moment w sezonie kiedy z zawodników Korony uchodzi powietrze, na nic rozmowy, treningi, po prostu nie idzie i już! Ryszard Wieczorek uważany jest za dobrego fachowca i potwierdzał to
podczas pierwszych meczy. Potrafił przygotować drużynę do sezonu. Widać, że pod jego okiem talent Zganiacza, Robaka czy Bonina nabrał rozpędu.
Jeśli chodzi o transfery, to tutaj też nie można się do niczego przyczepić. Piotr Burlikowski swoją pracę wykonywał rzetelnie: Marcin Robak, Paweł Sasin, Paweł Sobolewski, to tylko niektóre nazwiska potwierdzające przysłowiowego „nosa” sztabu szkoleniowego kielczan. Koronie należy pogratulować także prezesa, o Krzysztofie Klickim już wspomniałem, ale należy mu się jeszcze parę ciepłych słów. Takich ludzi jak on brakuje w polskim futbolu, cierpliwy, nie „podpala się”, a stadion który wybudował może być przykładem dla włodarzy innych klubów, że lepiej po cichu robić, niż tylko głośno mówić. Wydawać by się mogło, że wystarczy tylko czekać a sukcesy wreszcie przyjdą. Lecz kierownictwo pod koniec sezonu chyba zdenerwowało się i w klubie nastąpiły roszady na ławce trenerskiej. Wieczorek został tymczasowo zastąpiony przez Arkadiusza Kaliszana, a w końcu jako trener na ulicy Ściegiennego w Kielcach zameldował się były legionista Jacek Zieliński. Piotr Burlikowski natomiast rozstał się z klubem.
Czy te zmiany sprawią że Korona wreszcie udowodni, że nie jest tylko specem od przegrywania ważnych meczy? Czy ulokuje się na stałe w gronie zespołów aspirujących do mistrzostwa? Czy nowi zawodnicy: Edi, Piotr Celeban i Piotr Świerczewski udowodnią swoją wartość? Moim zdaniem, można było wszystko zostawić po staremu i spokojnie czekać, ale mogę się mylić i taki zastrzyk świeżości w kieleckim zespole spowoduje wyzwolenie pokładów energii u niektórych zawodników i ustabilizuje formę zespołu. O tym przekonamy się dopiero gdy ruszy liga (lub raczej w przypadku Korony na jej finiszu, kiedy to jasne stanie się czy zespół dojrzał do europejskich pucharów).
Poznań, miejsce wyjątkowe, wspaniali kibice, coraz ładniejszy (i coraz pojemniejszy!) stadion, no i drużyna, czyli połączenie Lecha i Amiki Wronki. Niełatwe zadanie stworzenia zespołu z prawdziwego zdarzenia w tej niezwykłej jak na futbolowe realia sytuacji, powierzono Franciszkowi Smudzie. Właściwy człowiek na właściwym miejscu, który krystalizuje swój nowy, autorski Lech Poznań. Proces scalania byłych piłkarzy z Wronek z poznańskimi graczami powoli dobiega końca, tych niepotrzebnych już się pozbyto, a na ich miejsce przyszli nowi. Tutaj pole do popisu (i popuszczenia wodzy fantazji) dla felietonisty jest spore. Transfery spoza, nazwijmy to koalicji wroniecko-poznańskiej były trafione i mogą zaprocentować w przyszłości. Piłkarze mają tak długo wyczekiwany spokój zarówno w aspekcie sportowym jak i finansowym. Gwiazd w zespole też nie brakuje: doświadczony, potwierdzający swoją pozycję lidera Piotr Reiss, coraz częściej powoływany do kadry Rafał Murawski, czy nieszablonowy Henry Quinteros. Szwankowała defensywa, to fakt bardzo istotny, Krzysztof Kotorowski też wybitnym bramkarzem nie jest. Jednak przyszłość rysuje się dla „Kolejorza” w jasnych barwach, o wzmocnienia przed nadchodzącym sezonem zadbano. Przede wszystkim transfer Emiliana Dolhy z Wisły Kraków, wydaje się być bardzo dobrym posunięciem, paragwajski snajper Hernan Rengifo ma zapełnić lukę po odchodzącym Zbigniewie Zakrzewskim.
Kibice Lecha na pewno zadają sobie pytanie: Czy to już? Czy ich drużyna w nadchodzącym sezonie włączy się do walki o mistrzostwo? Jeśli wyeliminują przypadkowość w poczynaniach defensywnych i nie będą lekceważyć słabszych drużyn z którymi przytrafiały im się dziwne wyniki, to na pewno tak. A jeśli tego nie zrobią, hmm no cóż Legia Warszawa do Poznania i tak przyjedzie, więc swoje święto będą mieli.
Było optymistycznie, litery aż lśniły powagą, tak więc na koniec pora spojrzeć na polski futbol z przymrużeniem oka.
Takie rzeczy to tylko w.... Szczecinie! Sądzę że kibice Pogoni, zmęczeni nieustannym psioczeniem na swój zespół, też pokuszą się o krótka chwilę rozszerzenia ust, tym razem nie w grymasie niezadowolenia lecz trochę ironicznego uśmiechu.
Cóż można rzec o polityce transferowej? Ano była i to na szeroką skalę, chyba najszerszą w Polsce, zawodnicy zmieniali się i zmieniali, a jakość gry była taka sama. Cóż nie każdy Brazylijczyk spotkany na ulicy nazywa się Ronaldinho, pan Ptak liczył że w polskiej lidze poradzić może sobie każdy kto umie kopnąć piłkę, hmm założenie w sumie słuszne, jednak jak widać są tacy Brazylijczycy, co piłki kopnąć nie potrafią ( noo cóż ktoś musi prowadzić tam u nich sklepy, bary itp.). Ale co tam zawodnicy, przecież każdy może się mylić. Akcję tej komedii (dla niektórych może dramatu) zawiązuję dopiero pojawienie się na scenie (lub może raczej na boisku) prezesa Miedziaka. Tylko że ten aktor zapragnął być także scenarzystą i z komedii (lub dramatu) zrobić film szpiegowski. Słynna, wręcz oscarowa scena ucieczki niby to pijanego trenera Baniaka przed policją, która w corocznym podsumowaniu zajęła drugie miejsce tuż za recitalem Agnieszki Frykowskiej w programie Kuby Wojewódzkiego, tylko potwierdziła że pan Miedziak zamiast prezesować Pogoni powinien udać się do Cannes.
Dobrze, przytyk za przytykiem, ale nie wolno zapomnieć o paru pozytywach. Cieszy fakt że Edi, Piotr Celeban i Kamil Grosicki znaleźli nowe kluby. Osobną sprawą jest Radosław Majdan, którego cały ten sezon musiał bardzo wiele kosztować i jego występ na antenie Canal Plus był przykładem, że jemu zależało na Pogoni może nawet bardziej niż na Dodzie. Noo teraz najtrudniejsze, czego życzyć temu klubowi? Ja osobiście chciałbym zobaczyć jeszcze kiedyś stadion Pogoni wypełniony po brzegi kibicami, którzy na murawie oglądają profesjonalnych piłkarzy, a nad wszystkim czuwa zarząd z prawdziwego zdarzenia. Naprawdę szczerze im tego życzę bo nie raz pokazali, nawet w 2 lidze że dopingować zespół z prawdziwego zdarzenia potrafią!
Kibiców drużyn które w tym podsumowaniu się nie znalazły, proszę o nie obrażanie się tylko o komentarze odnośnie swoich zespołów, a także o komentarze dotyczące całego podsumowania.
Autor: jop88
|
| Dodał: admin
|
|
|
Komentarze:
|
| sądzę, że Grodzisk nie będzie już tak mocny. I po drugie mam trochę gorsze zdanie o Smudzie. I troszkę lepsze o Koronie nowej. Ale tak to OK
|
|
| Autor: deerhunter
| 2007-07-25 22:56:18
|
|
| właśnie przeczytałem: bardzo dobry tekst i tak z 95% się zgadzam mniej więcej :) tak dalej...
|
|
| Autor: deerhunter
| 2007-07-25 22:45:44
|
| jop88 bardzo dobry felieton. Przyczepié sie tylko do dwoch rzeczy: tytul znacznie za dlugi i nie mowi sie "meczy" tylkio "meczow". Zgadzam sie natomiast w pelni z calym akapitem o Groclinie. A na Majewskiego trzeba uwazac-to bedzie swietny pilkarz. Aha, i troche za ostro potraktowales Krzysztofa Kotorowskiego!!
|
|
| Autor: sawu
| 2007-07-20 14:14:33
|
|
| Jawor tak masz rację mój błąd, sorry oczywiscie ze Rengifo jest Peruwianczykiem a nie Paragwajczykiem mam nadzieje że to jedyny błąd a wynikał on chyba z tego że tekst jest dość obszerny i napisałem to zbyt machinalnie.. W każdym razie sorry .. A konstruktywne i zasadne "czepianie się" jesy mile widziane... Zapraszam do kometnowania. Pozdro
|
|
| Autor: michal
| 2007-07-20 13:11:08
|
| Zauważyłem poważny błąd autora ;] Hernan Rengifo to Peruwiańczyk, nie Paragwajczyk. Do poprawy :) A tak nie czepiając się, to felieton bardzo dobry. Przyjemnie się czyta. Oby tak dalej :)
|
|
| Autor: Jawor
| 2007-07-20 10:24:53
|
|
|
|
|
Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.
|
|
|
|