| Naga prawda o argentyńskim futbolu
|
| 2007-01-29 22:24:49
|
Czy myślicie, że Argentyna Mundial przegrała przez sędziego Lubosa Michela i „El Cretino” Pekermana...
Są też i inne powody dla których ten Mundial był przegrany a także stan futbolu w „Kraju La Platy” jest taki a nie inny:
Po pierwsze : Julio Grondona, wiceprezydent FIFA. Człowiek który udanie i nieprzerwanie rządzi AFĄ od... 30 lat ma cały czas silną władzę a z czasem staje się coraz bardziej potężny.
W argentyńskiej piłce nic się nie dzieje bez jego wiedzy. Kiedy dochodził do władzy w latach 70-tych udanie współpracował z juntą wojskową dorabiając się fortuny o której krążą tylko legendy (niektórzy sugerują, że jego majątek jest wart ok. 100 mln dolarów). Przez te piękne jak dla niego lata w życiu tego wesołego staruszka zaczęło się zmieniać dopiero w ubiegłym roku. Wtedy to po raz pierwszy od dawna ktoś w mediach odważył się nazwać Grondonę mafiosą a dokonał tego wiceprezydent Velezu Sarsfield, Raul Gamez, który uznał go za winnego całej tej okrutnej machinacji do jakiej dochodzi w Argentynie. Reszta klubów siedziała cicho ale też niektórzy dziennikarze odnosili wrażenie, że prezydent AFA jest im niewygodnym oszustem. Co najciekawsze był tylko jeden klub który zaczął odważnie bronić Grondonę a był nim klub Arsenal de Sarandi którego prezydentem jest... sam Julio Grondona a żeby podkreślić jego potęgę to dodam, że stadion klubu nosi nazwę… Julio Humberto Grondony. Człowiek ten przekupił już dawno całą radę nadzorczą klubu, która jako jedyna mogła go pozbawić stołka a w tym wypadku odejść (to żart dziennikarzy) to może wtedy kiedy ten starszy pan kopnie w kalendarz. Rządzi się tak samo jak Listkiewicz i wszyscy inni skorumpowani dawniej prezesi PZPN z tą tylko małą różnicą, że Grondona rządzi cholernie długo i nie zamierza tak po prostu odejść...
Po drugie : Wiktor Wekselberg, jeden z kolejnych multimilionerów z Rosji którzy wsadzają nos w nie swoje sprawy. Tak jak Abramowicz rządzi w Chelsea, Gajdamak w Portsmouth czy Bierezowski który stoi za przekrętami w Corinthians Sao Paulo (dzięki firmie Media Sports Investment, która ostatnio przejęła kontrolę nad Flamengo Rio de Janeiro i zrobi zapewne kolejne machlojki powiększając wielkie długi tego klubu) Wekselberg wykupił na 4 lata prawa do meczów towarzyskich reprezentacji Argentyny. W tym czasie „Albicelestes” mają rozegrać ok. 20 spotkań a za każde rozegrane spotkanie AFA otrzyma 750 tys. dolarów. Mimo iż kasa jest atrakcyjna zawiera pewien mały bubel, otóż rywali Argentyny będzie wybierał tylko i wyłącznie Wekselberg. Kontrakt ten AFA podpisała z firmą Gulgong która ma siedzibę nie gdzie indziej jak na... Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Gulgong jest powiązana z firmą Renova Group reprezentowaną przez Igora Raulewicza Akhmerowa a jej faktycznym właścicielem jest Wekselberg. Największym problemem jest to, że ten Rosyjski bogacz może decydować o najważniejszych sprawach futbolu argentyńskiego. Nie tylko o wybór szkoleniowca ale też o coś bardziej poważnego. On chciał być członkiem sztabu szkoleniowego i zasiadać... na ławce rezerwowych oraz chciał aby każdorazowo selekcjoner informował go o zamiarach dotyczących nie tylko powołań i ustalania taktyki ale żeby jeszcze z nim to... uzgadniał. Mało tego kiedy na Mundialu w Niemczech mieszkał razem z reprezentacją to zażądał sobie jeszcze pokoju obok... Pekermana i dlatego właśnie „Taksówkarz” (bo w końcu swoją wielką karierę zaczynał jako zwykły taksówkarz w Buenos Aires) zrezygnował właśnie z powodu jego działalności tego pana, a nie słabych wyników Argentyny na Mistrzostwach Świata (co było oficjalną przyczyną). I pytaniem jest czy to właśnie ten człowiek (choć w Argentynie raczej człowiekiem go nie nazywają...) zdecydował o tym, że w meczu z Niemcami na boisko wszedł Julio Cruz a nie Leo Messi. Przyszłość piłki nad La Platą pod władzą ów jegomościa rysuje się niestety w czarnych kolorach.
Po trzecie : Barrasbravas (po polsku są to pseudokibice). To najgorsze co mógł stworzyć futbol, czyli ludzi którzy są po prostu chuliganami aniżeli pseudokibicami. Niestety o ile w Polsce to co najwyżej wyrywają krzesełka lub biją kogoś po mordzie to ci w Argentynie siedzą na... wygodnych podgrzewanych fotelach, ciesząc się popularnością w społeczeństwie (niecałego). Ich władza w niektórych klubach jest dość wyraźna a w niektórych niewidoczna. Przykładem jest choćby Rafael Di Zeo przywódca Barrasbravas Boca Juniors który bez problemu dostawał (do czasu słynnego zakazu wstępu Barrasbravas na stadion który nałożył pod presją całej Argentyny, Julio Grondona) wraz ze swoimi towarzyszami miejsca w loży Vipów czy rozdawał zabawki dzieciom w szpitalach robiąc to w towarzystwie piłkarzy (niegdyś w tej akcji z niesławnym Di Zeo wziął udział Daniel Diaz i pytanie czy uczynił to z własnej nieprzymuszonej woli?). Jest to zresztą najprostszy sposób dla grup przestępczych na zdobycie szerokiego poparcia społeczności choć nie wszyscy dają się na to nabrać. Kolejnym przykładem potężnej władzy Barrasbravas są fani Gimnasii La Plata. Rządzeni przez Cristiana Camillieriego zwanego „El Voladorem” mają świetne układy z prezydentem „Los Triperos” (czyli rzeźników choć niektórzy mówią na nich... operatorzy wnętrzności), Juanem Jose Munozem ekscentrycznym milionerem a zarazem szefem firmy ubezpieczeniowej AMTE (gdzie ponoć można najłatwiej spotkać Camillieriego z Munozem). Już nie raz konkurenci Munoza skarżyli się, że wykorzystuje pseudokibiców w charakterze bojówek zastraszających opozycję. Za rozmaite usługi członkowie „La 22” (bo taki mają pseudonim barras Gimnasii) są godziwie nagradzani. Rok temu zafundowano im wycieczki do Brazylii i Chile na mecze Gimnasii w Copa Sudamericana oraz zakwaterowanie w hotelach razem z... piłkarzami. Takich przykładów można wymieniać w nieskończoność ale los bossów jest z reguły taki sam... najczęściej ponoszą śmierć w walce o władzę.
Po czwarte : Diego Maradona. Co mam do niego, otóż ta postać wręcz legenda piłkarska robi wodę z mózgu kilku naprawdę zdolnym piłkarzom. Namaszczał już wielu swoich następców (choć mówił, że zrobi to tylko dla jednego prawdziwego następcy) i niczym ksiądz (dla ciekawskich w Buenos Aires jest kościół pod wezwaniem... Diego Armando Maradony, żeby do niego należeć trzeba swojego syna ochrzcić imieniem Diego) pobłogosławił już niejednego piłkarza (choćby Messiego, Aguero, Teveza, Gago i innych nie wymienionych przeze mnie piłkarzów). Niektórzy wytrzymują tą presję ale są tacy którzy z tym rady nie dali (np. D’Alessandro czy Cavenaghi). Oprócz tego on sam chce być codziennie w telewizji lub w gazecie. Madonna słynna piosenkarka mawiała „Że nieważne czy będą o tobie mówili dobrze czy źle, ważne żeby mówili” i dlatego też „Puszek” (bo taki jest prawdziwy pseudonim Maradony) korzysta z tej tezy jak może, a to zapłaci jakiś mandat (na Mundialu w Niemczech zapłacił 400 euro mandatu za niedozwoloną prędkość), a to kogoś zmiesza z błotem (rok temu zrobił to z pewną Misską), a to zrobi sobie jakiś wypadeczek (tym razem zrobił wypad na... przystanek autobusowy, rok temu w Buenos Aires, gdzie zranił 2 osoby) czy może się na kogoś obrazi (na ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata, chciał wejść z 5 towarzyszącymi osobami, choć mógł tylko 4 i dlatego się obraził). Tak jak widać sława poprzewracała mu się w głowie, choć w ub. roku przeżywał piękne chwile jak choćby jego udany program telewizyjny (nie tylko pod względem popularności ale także rzecz jasna w kasie bo dostał 5 mln dolarów) „La Noche 10” (Noc z 10-tką) gdzie pogodził się z Pele czy uczył grać w piłkę Mike’a Tysona (następnego dnia zatrzymanego przez policję na lotnisku w Rio de Janeiro).
Czy stan futbolu w Argentynie się kiedyś poprawi, trudno powiedzieć, bo trzeba posprzątać tą stajnię Augiasza nim dojdzie do jeszcze większego burdelu jakiego narobił Grondona i cała jego spółka a tylko Herkules może ją posprzątać (tylko takiego człowieka próżno szukać w Argentynie) lecz mam nadzieję, że to tak samo jak w Polsce się zmieni.
Mastrangelo
|
| Dodał: admin
|
|
|
Komentarze:
|
| Swietny tekst!! O czym bedzie nastepny tekst?
|
|
| Autor: soldado
| 2007-02-03 16:37:46
|
| Edgar Davids - najpierw musiałbyś być w redakcji...
|
|
| Autor: sawu
| 2007-01-31 17:03:51
|
| Tatsumaru - ostrzezenie // nastepne felietony beda, przypilnuje ... :P
|
|
| Autor: admin
| 2007-01-30 17:09:17
|
| Heh no mają tam bagno piękne i ciekawe czy i jak z niego wyjdą
|
|
| Autor: Magik
| 2007-01-30 17:03:39
|
|
| daje duzo do myslenia...
|
|
| Autor: jokerkp
| 2007-01-30 16:17:22
|
| Tylko taki Tatsumaru może napisać "taki" komentarz Brak mi słów na tego "azjate" Co do felietonu to świetny :D Nie zdawałem sobie sprawy z powagi sytuacji Zawsze mnie dręczyło dlaczego Argentyna mając fenomenalny zespół nie potrafi nic poważnego zdziałać na mistrzostwach Pozdro
|
|
| Autor: wolek1986
| 2007-01-30 16:09:30
|
|
| przeczytalem wszystko ale nie wiem dalej jaki wplyw maradona ma na piłke w argentynie ? jak dla mnie niewielki .....
|
|
| Autor: scheldon
| 2007-01-30 15:59:23
|
| bardzo ciekawy felieton. czyta sie z wielka ciekawosci:) mam nadzieje ze bedzie nastepny
|
|
| Autor: wyrek88
| 2007-01-30 15:14:40
|
| Bardzo dobry tekst, czekam na nastepne ;) // Mysle, ze wartaloby go rozreklamowac, bo jest co. :))
|
|
| Autor: admin
| 2007-01-30 14:39:15
|
|
| Mastrangelo: oświeciłeś mnie...Wpuszczenie Cruza zamiast Messiego nigdy nie pasowało mi do Pekermana a to przez nie przecież Albicelestes odpadli z MŚ...
Świetny debiut:)
|
|
| Autor: deerhunter
| 2007-01-30 13:39:47
|
| Rowniez bardzo mi sie podoba! Jesli o punktach 1,2,3 nie mialam pojecia to o wybrykach Maradony slyszalam.
|
|
| Autor: AlaHalaMadrid
| 2007-01-30 12:18:47
|
| super felieton...dodaj newsa na stronie, zeby kazdy wiedzial, bo nie kazdy patrzy na ostatni felieton
|
|
| Autor: maatek77
| 2007-01-29 22:37:34
|
|
|
|
|
Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.
|
|
|
|