| Zmiana warty
|
| 2006-11-13 21:19:58
|
Mistrz Polski w Bełchatowie...Dotychczas takie słowa kojarzyły się jednoznacznie, nasuwały na myśl dyscyplinę sportową, której główna idea zawiera się w 5 słowach: zagrywka, przyjęcie, wystawa, atak, blok. Ireneusz Mazur stworzył w Bełchatowie siatkarski dream team, który z powodzeniem mógłby występować jako reprezentacja Polski. Drużyna potrafiła eliminować Noliko Masseik, wygrywać u siebie z najlepszymi na Starym Kontynencie Lokomotiwem Biłgorod i Iraklisem Saloniki. W tym sezonie Mazur trenuje już AZS Olsztyn, Stelmach wystawia dla Częstochowy a niezwykle utalentowany Michał Winiarski przyjmuje i zbija we włoskim alpejskim kurorcie Trentino. Drużyna została osłabiona. Może więc w polskiej stolicy węgla brunatnego pora na małą zmianę warty? Może czas przestawić się z piłki przyjmowanej sposobem dolnym lub górnym na dośrodkowywaną, uderzaną prostym podbiciem?
W sobotnie popołudnie wciąż bezrozumnie wierząca w swój podbój Europy Wisła podjęła u siebie skromnych, skazywanych na pożarcie chłopców z Bełchatowa. I stał się cud. Piłkarska Polska oniemiała, patrząc jak uznany już dawno za zmarnowany talent Radosław Matusiak robi co chce z reprezentantami Polski (Baszczyński, Dudka), Australii (Thwaite) czy byłą gwiazdą serbskiej młodzierzówki (Mijailoivić), który ostatnio bardziej niż na boisku widoczny jest w kartotekach małopolskiej policji. Twierdza na Reymonta padła po 5 latach bezskutecznych najazdów drużyn ligowych z całej Polski. Czterech bramek w Krakowie nie zdobył od niepamiętnych czasów żaden polski zespół (być może doszlibyśmy do słynnego 0-6 z Legią w ostatniej kolejce kilkanaście lat temu). Nie zdobył ich nawet Real Madryt, zdobyła Barcelona (ale straciła trzy, a poza tym cały mecz grała w jedenastu).
Ale czy tak naprawdę nie dało się tego przewidzieć?. Z Krakowa docierają sygnały, że wszyscy grają pod siebie. Gwiazda kadry Beenhakkera Jakub Błaszczykowski (jeszcze niedawno ośmieszający rywali na czwartoligowych kartofliskach) zasypia pewnie z telefonem pod pachą, czekając tylko aż zadzwoni ktoś z Anglii lub Hiszpanii. „Wielki talent” Paweł Brożek (to już chyba dożywotni tytuł) sądzi, że parę goli zdobytych w kolejnych meczach Orange Ekstraklasy to wyczyn zapierający dech w piersiach Fergusona czy Mourinho. Dragomir Okuka ciągle szuka leku na brak formy swych podobiecznych (w sobotę chyba zwiotczył ich mięśnie lewym Corhydronem)i przyznaje otwarcie, że kończą mu się pomysły. Ostatnim ma być sprowadzenie z Jugosławii swojego syna, niczym nie wyróżniającego się w...drugoligowym klubie z Belgradu. Wreszcie, sam właściciel Wisły, pan Bogusław Cupiał planuje w styczniu 2007 wycofać się z klubu, niczym szczur z tonącego okrętu. Wydaje się, że może to być koniec polskiej hegemonii Wisły.
Bełchatów przed sezonem skazywany był na pewną degradację. Mówiono, że Lenczyk bardziej nadaje się na nauczyciela WF-u niż na pierwszoligowego szkoleniowca (ciągłe ćwiczenia w sali gimnastycznej kosztem gierek i wariantów meczowych). Efekt: teraz BOT (a w zasadzie u-BOT jak trafnie określił to kiedyś Andrzej Twarowski) zatapia kolejnych rywali, dominując przede wszystkim przygotowaniem fizycznym. Drużyna jest na fali, a pięciu jej zawodników : Fonfara, Wróbel, Ujek, Garguła i Matusiak prezentuje formę reprezentacyjną (mam nadzieję, że wszyscy otrzymają szansę w grudniowej towarzyskiej potyczce). Szkoda, że ci dwaj ostatni mają opuścić klub w styczniowym okienku transferowym. Nie jestem przekonany czy Matusiak, przechodząc do Legii, odszedłby do drużyny lepszej. Być może wraz z Gargułą zmienią jeszcze zdanie i dla dobra polskiej piłki zostaną w klubie do lata. Bo Bełchatów (wzmocniony środkowym obrońcą i pomocnikiem) jest w stanie powalczyć nawet o mistrzostwo Polski...
Trener Lenczyk swoje ostatnie (i jedyne) mistrzostwo Polski zdobył z Wisłą Kraków w 1978 roku; gdy nastolatkami byliśmy nie my, lecz nasi rodzice. Teraz po zdeklasowaniu swego dawnego klubu (sentyment, jak twierdzi, ma tylko do dziewcząt) włącza się po cichu do walki o kolejny tytuł. Ależ byłby to sukces na zakończenie wielkiej kariery trenerskiej...
Autor: deerhunter
|
| Dodał: admin
|
|
|
Komentarze:
|
| dobry felieton, taki młodzierzowy xD
|
|
| Autor: zwirek
| 2006-11-14 22:27:54
|
|
| No więc, Starborn:
1. weź pod uwagę że godzinę grali w 10.
2.bronili się na własnym polu karnym - zgoda - ale to wymuszała sytuacja boiskowa, wynik. Poza tym cały czas byli w stanie wyjśc z niezwykle groźnymi kontrami: matusiak mógł strzelić na 5-0, garguła powinien na 5-2.
3. zapominasz chyba o tym że przez całą pierwszą połowę to GkS grał piłką, Wiślacy tylko biegali bez sensu, byli wolniejsi o jedno tempo.
4. Że Wisełka jest przyzwoita fiycznie za sprawą Dana, to się zgadzam, było to widać w końcówce meczu.
5. Prawda jest taka, że w naszej lidze są tylko 4 dobrze przygotowane fizycznie zespoły: 1.Korona 2. Bot 3. Wisła i Legia(kolejność nieprzypadkowa)
Nieprzypadkowo spotkanie Belchatowa z Koroną było toczone w takim zawrotnym tempie...
|
|
| Autor: deerhunter
| 2006-11-14 17:58:02
|
|
| belchatow dobry fizycznie hahaahahahahha!!!!!!!!!!!1 czlowieku zastanow sie co piszesz!!!!!! w meczy z wisla od 60 minuty gryzli trawe bo juz nie wydalali!!!! to wisla jest dobra fizycznie i to ona domuniuje w tym elemencie nad rywaliami!!!a to wszystko zasluga petrescu
|
|
| Autor: starborn
| 2006-11-14 16:54:37
|
| Bardzo dobry Felieton Przyznaje ze ciekawie opisana ta "Zmiana warty" Pozdrawiam
|
|
| Autor: wolek1986
| 2006-11-14 00:19:39
|
|
|
|
|
Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.
|
|
|
|