| Czas szczerości
|
| 2006-10-19 14:45:17
|
Szkoleniowcy zmieniają się jak w kalejdoskopie, następują kolejne kryzysy, kolejni zawodnicy przychodzą i odchodzą, a Ivan Helguera wciąż potrafi zadziwić. Szkoda że nie na boisku, gdzie jest dwunastym zawodnikiem rywala; tylko na konferencji prasowej. „Przyznaję, że pijemy po meczach, przed spotkaniem też czasami nam się to zdarza...” – wyznał zszokowanym dziennikarzom po ośmieszającej klęsce z Getafe.
Jeszcze niedawno piłkarze bali się mówić o tajemnicach szatni, problemach swoich kolegów i szkoleniowców. Prześledźmy to na przykładzie naszego rodzimego podwórka. Kilka tygodni temu Łukasz Madej stwierdza przed kamerami, że w ŁKS-ie nie grają najlepsi. Mówi, że w klubie rządzi kilkuosobowa Rada Starszych (niczym Geruzja w starożytnej Sparcie) – Hajto, Leszczyński i trener Chojnacki - która wspólnie wstawia swych najlepszych kumpli do pierwszego składu. Zarozumiały młokos zostaje odsunięty od pierwszego zespołu. Na szczęście na krótko: gdy „dziadkom” wymiękają płuca po trzydziestu minutach gry, Madej wraca do pierwszej 11. Teraz jest jednym z lepszych w każdej kolejce.
Wraz z kolejnymi wyznaniami piłkarzy, robi się coraz ciekawiej. Dowiadujemy się, że trener Kaczmarek podczas pracy w Groclinie miał pobierać pieniądze za wystawienie piłkarza w pierwszym składzie (stawka wynosiła podobno około tysiąca złotych). Miejmy nadzieję, że pan Boguś nie tworzy teraz kolejnej spółdzielni (może raczej zakładu fryzjerskiego) na zgrupowaniach reprezentacji. Ale idźmy dalej. Piłkarze Zagłębia Lubin – Łobodziński, Iwański i Chalbiński – są w szoku, gdy w przerwie meczu z Koroną trener Michniewicz wygłasza mowę bojową, niczym Perykles w starożytnych Atenach. „Nie jesteśmy Barceloną ale do Barcelony nie przyjechaliśmy! Dlatego wygracie!” – tak ponoć mówił do swoich kopaczy w szatni. Na odprawach u Klejndista (raczej na monologach pana Edwarda) piłkarze ponoć ziewali, wysyłali sms-y do żon i narzeczonych. Zasnąć było równie łatwo, jak na współczesnej polskiej komedii romantycznej. Zmienił się tylko tytuł: zamiast „tylko mnie kochaj” brzmiał: „tylko mnie słuchaj”. Ciekawie wygląda sytuacja w Łęcznej. Piłkarze mają już dość Waldemara Pawlaka polskiej piłki nożnej, czyli trenera Krzysztofa Chrobaka ( słynna wypowiedź po 1-5 z Widzewem: „Mimo olbrzymiej ambicji i woli walki popełniliśmy parę błędów.”) Gdy szatnia gospodarzy powinna się trząść niczym słynna trybuna The Kop w czasie meczu Liverpoolu (ponoć najgłośniejsza na świecie), Chrobak wchodzi do środka i nic nie mówiąc siada, niczym do niedzielnego obiadu przygotowanego przez żonę. Kiedy dziennikarze pędzą na pomeczową konferencję prasową; spotykają piłkarzy Górnika, od których słyszą: „ Po co tam idziecie? Faceta na nic nie stać w szatni, to co powie na konferencji?”.
Oprócz wypowiedzi zawodników, ciekawych rzeczy można się również dowiedzieć z książek, pisanych przez naszych piłkarzy. Wojciech Kowalczyk, w swojej „Prawdziwej historii” opisuje libacje alkoholowe urządzane nierzadko w przeddzień ważnych meczy. Oto na jednej z nich pijany w sztok obrońca Jóźwiak, rozbija kolejne szklanki i kieliszki, wyrzuca przez okno odbiornik telewizyjny. Dzisiaj pan Marek szuka potencjalnych wzmocnień drużyny mistrza Polski. Miejmy nadzieję, że właściwie interpretuje słowa Dariusza Wdowczyka: „Marek, znajdź mi mocnego zawodnika”. Przypadek Eltona wskazuje, że są z tym problemy.
Jerzy Dudek opisuje w swojej autobiografii mecz Polska- Anglia na Legii, zakończony bezbramkowym remisem. Oto Tomek Iwan (stosując się do polecenia trenera Wójcika) biega non stop obok Davida Beckhama, opisując swą łamaną angielszczyzną kolejne pozycje, których miał próbować z jego żoną Victorią. Zazdrosna i upokorzona gwiazda Manchesteru (wtedy jeszcze) nie może skupić się na grze, Keegan zdejmuje Beckhama w ... (o ironio) 69 minucie gry.
Inna historia opowiedziana przez Dudka: Liverpool kupuje Senegalczyka Dioufa. Chłopak ma wielki talent do gry, lecz zdolności językowych jak na lekarstwo. Koledzy z drużyny uczą go kluczowego dla piłkarza zwrotu: „fuck off”. Senegalczyk myśli, że tego słowa można użyć zawsze. Dopóki Diouf zwraca się w ten sposób do piłkarzy rywali, wszystko jest w porządku. Gorzej, gdy chcąc być cool, mówi tak do kapitana zespołu - Stevena Gerrarda.
W piłce jest coraz mniej tajemnic, o wszystkim powoli zaczyna się mówić. Nadszedł czas szczerości. I bardzo dobrze. Bo zyskuje na tym opinia publiczna, zyskujemy również my – kibice.
Autor: deerhunter
|
| Dodał: admin
|
|
|
Komentarze:
| scheldon: :D dobre ...
|
|
| Autor: admin
| 2006-10-20 16:24:28
|
|
| idea jest prosta: pilkarze odważyli się mówić o pewnych sprawach, znika strach i lęk. Tekst pokazuje najciekawsze przykłady takich wypowiedzi, jak również to, co z tego wynika, tyle...
|
|
| Autor: deerhunter
| 2006-10-20 14:00:35
|
| scheldon chyba nie rozumiesz idei felietonu...przykro mi;p
|
|
| Autor: sawu
| 2006-10-20 12:49:39
|
|
| sorry ale o czym był ten felieton ?
|
|
| Autor: scheldon
| 2006-10-20 02:41:29
|
|
|
|
|
Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.
|
|
|
|