Pawliuczenko Roman
Z: Spartak Moskwa
Do: Tottenham Hotspur
Cena: 14 000 000 funtów
więcej
mapa serwisuslowniczekkontakt
Główna Forum Transfery Polacy za granicą Felietony
Mat Beenhakkera
2006-10-12 15:52:29
Po żenującej klęsce z Finlandią i nieszczęśliwym remisie z Serbią wydawało się, że o Euro 2008 możemy już tylko pomarzyć. Wygrana z Kazachami niewiele zmieniła. Tłumy Polaków w nadziei pewnego zysku podążyły do STS- ów i Toto Mixów, żeby przy numerze spotkania Polska-Portugalia postawić cyferkę 2. Zysk wydawał się pewny, a kurs wynosił około 2.00. Wielu naszych rodaków zasiadało przed telewizorami, by pośmiać się z nieudolności naszych kopaczy i podziwiać wspaniałe dryblingi i bramki Ronaldo, Deco czy Simao. Wracając z Warszawy koło godziny 18, na każdym kroku słyszało się teksty w rodzaju: „ile dzisiaj dostaną”, „może Portugalia się zlituje” czy „oby tylko pogromu nie było”. Pomiędzy 20.30 a 22.20 cała Polska wstrzymała pewnie oddech, nie wiedząc co się dzieje. Ludzie przecierali niejednokrotnie oczy, by zobaczyć, czy piłkarze obu drużyn nie pozamieniali się przypadkiem koszulkami. Bo to Polska grała jak potentat światowej piłki. To Polska zlitowała się nad Portugalią, ogrywając ją tylko różnicą jednej bramki. To Polska mogła rozgromić, wypunktować słynnego rywala.

Okazało się, że nie tylko w Biblii Dawid może pokonać Goliata. Że pieniądze i zarobki nie grają. Że najważniejsze są ambicja i konsekwentne realizowanie założeń taktycznych. Cristiano Ronaldo sieje na co dzień popłoch w defensywach drużyn Premiership, mijając po kilku rywali niczym slalomowe tyczki. Dzisiaj przeszkodą nie do pokonania był Paweł Golański: skromny chłopak z Kielc, który jeszcze nigdy nie występował w europejskich pucharach. Simao Sabrosa jeszcze niedawno uciszył swym kapitalnym strzałem Anfield Road w Liverpoolu, posyłając obrońców trofeum do domu, w rewanżu 1/8 finału ostatniej edycji Ligi Mistrzów. Dzisiaj wielokrotnie ośmieszany był przez Grzegorza Bronowickiego, słabo ostatnio grającego ofensywnego obrońcę fatalnie prezentującej się w tym sezonie warszawskiej Legii. Miło było patrzeć na szybkiego jak nigdy Macieja Żurawskiego, odważnego jak w lidze polskiej Jakuba Błaszczykowskiego, czy Radosława Sobolewskiego, nie odpuszczającego w pojedynkach z geniuszem Deco. Wreszcie, historia po raz kolejny udowodniła, jak bardzo lubi zataczać koło. W 1986 roku w Monterrey jedyną bramkę meczu strzela Włodzimierz Smolarek. Dzisiaj Ricardo dwukrotnie pokonuje człowiek z identycznym napisem na koszulce....Tatuś musi być dumny...

Leo Beenhakker (który na każdym kroku podkreśla, że ma 2 wielkie pasje: piłkę i szachy) zaimponował doświadczeniem, odwagą i odpornością psychiczną. Po pierwszych spotkaniach, granych bez pomysłu i wyrazistego stylu gry, wydawało się, że nauczenie Polaków gry w piłkę jest jak posprzątanie Stajnii Augiasza. I że przy okazji trzeba ucinać kolejne odrastające głowy hydrze, nazywającej się PZPN. A Leo Heraklesem nie jest, tylko zwykłym człowiekiem z krwi i kości. Beenhakker jednak nie poddał tej partii. Nie złożył broni gdy wiceprezes PZPN Jerzy Engel zaczął robić wszystko, by Holender odszedł a nowym trenerem został doskonały fachowiec z wielkimi osiągnięciami: pan Andrzej Zamilski ( który właśnie doprowadził do rozsypania się reprezentacji młodzieżowej, prowadząc ją do klęski z...nomen omen: Portugalią). Beenhakker na zgrupowaniu nauczył naszych piłkarzy, jak za pomocą kilku szybkich podań przejść do błyskawicznego kontrataku. Nadał drużynie styl, zbliżony nieco do gry reprezentacji Holandii na początku lat 90. (łatwo chyba się domyśleć , kto prowadził Rijkaarda i spółkę na MŚ we Włoszech w 1990 roku). Nauczył chłopców odpowiedzialności i wiary we własne siły.

Szkoda, że pana Engela nie było dzisiaj w studio. Pewnie by mu kopara opadła. A pan Zamilski, który już był w ogródku, już witał się z gąską (raczej z „żurawiem” czy „bąkiem” np.) będzie musiał na swój sukces (raczej: ma krótki epizod a la Boniek)jeszcze trochę poczekać. Bo Polska ograła wielkiego rywala. Ten mecz, tą grę będzie się wspominać latami, tak samo jak wspaniałe zwycięstwa teamu Górskiego (szkoda, że nie mógł tego zobaczyć) nad Anglią(2-0) czy Holandią (4-1) – ówczesnym wicemistrzem świata.

Meczu z Portugalią długo nie zapomnimy. Co więcej, może stać się on dla naszych piłkarzy przełomem, pierwszym drogowskazem na drodze rozwoju. Może narodzić narodowy entuzjazm, zwiększyć wiarę fanów w swój zespół. I na tym właśnie polega „mat Beenhakkera”.

Autor: deerhunter
Dodał: admin


Treśc komentarza

Komentarze:

no i racja
Autor: radzio 2006-10-13 15:33:51

spoko
Autor: bolek 2006-10-13 14:04:26



Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.



Anglia
Argentyna
Austria
Belgia
Brazylia
EURO
FLESZ
Francja
Grecja
Hiszpania
Holandia
Igrzyska Olimpijskie
Inne
ME U19
Młode talenty
MŚ U20
Niemcy
Oficjalnie
Polska
Polska II
Portugalia
Publicystyka
Puchar Narodów Afryki
Reportaże
Reprezentacja
Rosja
Szkocja
Szwajcaria
Szwecja
Trenerzy
Turcja
USA
Włochy
Wywiady
Zakłady Bukmacherskie

Transfery.info 2004-2008. Wszystkie prawa zastrzeżone.