| Upadłe Imperia
|
| 2006-09-22 17:24:37
|
Jeszcze kilka lat temu Wisła Kraków odprawiała z kwitkiem takie firmy jak Schalke, Parma czy Real Saragossa, odpadała po wyrównanym i zaciętym boju z samym Lazio Rzym. Dzisiaj przegrywa u siebie z greckim średniakiem – Iraklisem Saloniki. Co gorsze, przegrywa w fatalnym stylu; nie potrafi zbudować ataku pozycyjnego a wszystkie słupki czy poprzeczki są jedynie wynikiem przypadku (fatalne błędy obrony czy nieczyste trafienie Zieńczuka w piłkę). Nawet sędzia, wyrzucając z boiska rywala za czyściutkie wejście w piłkę (czegoś takiego dawno nie widziałem) nie jest w stanie naszym miernym kopaczom pomóc.
Jeszcze kilka lat temu warszawska Legia była najlepiej wybieganym zespołem Europy Środkowo Wschodniej (piszę to bez cienia ironii). Podopieczni Dragomira Okuki na zgrupowaniach i treningach przebiegali astronomiczne liczby kilometrów, schodzili z zajęć cali mokrzy od potu, często w pokojach wymiotowali. Efekty przyszły szybko: bezkonkurencyjne zdobycie mistrzostwa kraju i wspaniałe mecze w Pucharze UEFA z wyżej notowanym holenderskim Utrechtem. Dzisiaj Legia nie potrafi ograć outsidera ligi austriackiej (Austria Wiedeń), ledwo wywalcza remis w spotkaniu z czerwoną latarnią naszej ekstraklasy (Arka Gdynia), ale już przechodzi samą siebie, dostając 1-2 od trzecioligowych kopaczy z Zamościa. Mówi się o bijatykach w szatni, kłótniach, zazdrości, o konflikcie na linii Polska – Reszta Świata.
W czołówce tabeli naszej ligi znajdują się obecnie: Bełchatów, Korona, Zagłębie czy ŁKS. Wielu powie pewnie: „O super, powstały ciekawe zespoły, stają się coraz lepsze, są już w stanie rywalizować z najlepszymi.” Niestety, prawda wygląda inaczej. To nie Bełchatów czy Korona wspinają się powoli po drabinkach tabeli, lecz Legia i Wisła spadły o kilka stopni. I jeżeli podopieczni Lenczyka lub Wieczorka zdobyliby mistrzostwo Polski (czemu nie); powinni natychmiast wysłać dwa telegramy z podziękowaniami. Jeden do Warszawy, drugi do Krakowa...
Wiele mówiło się w Wiśle i w Legii o spełnieniu marzenia tysięcy polskich kibiców – awansie do Ligi Mistrzów. O stworzeniu dwóch polskich dream teamów, które zaczęłyby liczyć się w Europie. I co w ostatnim czasie zrobiono w tym celu? Oto do Wisły Kraków trafia megagwiazda polskiej piłki Paweł Kaczorowski, który,lecząc cały czas kontuzje,mógłby stać się gwiazdą serialu „Na dobre i na złe”. Dalej, do Krakowa trafia Branko Radovanovic ( chyba raczej Radrevnianovic ), ponoć wyróżniająca się postać ligi greckiej (może chodziło o drugą albo trzecią). Chłopak na sześćdziesiątkę chyba i z Vukoviciem by przegrał... Trafia jeszcze do Wisły Jacob Burns (głębokie rezerwy Leeds United), „wielki rozgrywający” Varga i napastnik Chiacu, który już chyba do końca życia będzie się dzieciom chwalił, jak to pokonał bramkarza Sewilli (grającej raczej w składzie Sewilli B).
Niewiele lepiej w Warszawie: Elton na razie kiwa się przede wszystkim po pijaku, podczas kontroli policyjnej, Edson i Roger piszą chyba przewodnik po warszawskich klubach, bo regularnie kolejne odwiedzają. Szybki niczym żółw z wysp Galapagos Vukovic (gdzie jest ten Vuko sprzed paru lat) wciąż męczy się w środku pola, a Hugo udowodnił wszystkim, że to jego nazwisko powinno się znaleźć w „Słowniku wyrazów bliskoznacznych” pod hasłem pomyłka. Lekarstwem na całe zło, ma być Herbert Dick : rezerwowy obrońca reprezentacji Zimbabwe (73 miejsce w rankingu FIFA, za Kuwejtem i Gwatemalą).
Oto jak w Polsce buduje się zespoły na Ligę Mistrzów.... Teraz z Legii wylatują Włodarczyk i Gottwald, a pozostali zawodnicy grają za darmo. Premię otrzymają tylko za sukces w pucharach (proponuję jako scenariusz do Mission Impossible IV), mistrzostwo lub wicemistrzostwo kraju. W Wiśle też rewolucja: wywalony zostaje Petrescu , a zbawicielem polskiej piłki ma być ponownie Okuka. W Warszawie
gwiazdki zobaczyły, że można nimi wstrząsnąć; w Krakowie decyzja szefostwa klubu wstrząsnęła chyba wszystkimi.
Może to coś da. Ale raczej nie w tym sezonie. O ile nie Wdowczyk nie sprowadzi jeszcze lewego i prawego obrońcy z Zimbabwe. O ile zarząd Wisły nie wywali Okuki po porażce w Salonikach.
Autor: deerhunter
|
| Dodał: admin
|
|
|
Komentarze:
| "Radrevnianovic" mnie rozwalil :) heheh
Narzekanie, bo co innego pozostalo. Zreszta sluszne i poparte argumentami. Nie tak jak w Fakcie i SE.
dobry felieton, moja ocena: 8/10
|
|
| Autor: Erianor
| 2006-09-25 17:15:29
|
| Bardzo dobry felieton brawo deerhunter.
|
|
| Autor: bolek
| 2006-09-24 20:00:50
|
|
|
|
|
Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.
|
|
|
|