Sztandarowa polska bulwarówka podała dziś informację, w myśl której do Łódzkiego klubu Sportowego miałby wkroczyć niedługo nowy inwestor. Właściwie nowy - stary. I choć wiadomo powszechnie, że ŁKS potrzebuje pieniędzy, jak Beduin turbanu, nie wszyscy mogą być tą informacją zachwyceni. Inwestorem miałby bowiem być Antoni Ptak, postać znana w polskim światku piłkarskim. I jakkolwiek nie oznaczałoby to wsparcia, kibice łódzkiego klubu mają powody do obaw…
Antoni Ptak to człowiek z wizją. W 1994 roku przejął znajdujący się na skraju bankructwa ŁKS. Szybko spłacił długi wobec piłkarzy i zaczął budowę mocnej drużyny. W roku 1998 ŁKS zdobył mistrzostwo Polski. Grali w nim wówczas tacy zawodnicy, jak Tomasz Kłos, Mirosław Trzeciak, czy Marek Saganowski. Było to drugie w historii ŁKS- u mistrzostwo, i to jubileuszowe, bo po 40 latach. Idylla nie trwała jednak długo. Przed eliminacjami do Ligi Mistrzów, zamiast wzmocnień, rozpoczęła się wyprzedaż drużyny. Kłos powędrował do Auxerre, Trzeciak do Osasuny Pampeluna, a Rafał Niżnik do Broendby Kopenhaga. Trudno zakładać, by taki obrót sprawy podobał się kibicom, którzy podczas meczów wyrażali niezadowolenie z działalności sponsora. Sukcesywnie osłabiana drużyna spadła wkrótce do drugiej ligi, a Ptak odszedł. Oficjalnym powodem była nagonka kibiców i brak wsparcia ze strony miasta. Osoby blisko związane z biznesmenem twierdzą jednak, że przesądzili o tym piłkarze, którzy woleli spaść z ekstraklasy, byle tylko przestały ich obowiązywać długoletnie kontrakty narzucone im przez wszechwładnego prezesa. W latach 1998-2000 był głównym sponsorem II- ligowej wówczas Lechii/Polonii Gdańsk, a także w latach 1998- 2003 Piotrcovii-Ptak Piotrków Trybunalski. W żadnym z tych klubów łódzki biznesmen nie zagrzał miejsca na długo. Prawdziwa zabawa zaczęła się jednak w roku 2003, kiedy Ptak zaczął inwestować pieniądze w Pogoń Szczecin, która tułała się po niższych ligach.
Ptak przeniósł do Szczecina prawie całą drużynę Piotrcovii i obudował ją niektórymi piłkarzami Pogoni. Klub szybko awansował do Ekstraklasy i radził sobie jak mógł, bezpiecznie lokując się w połowie tabeli. To jednak nie wystarczało obrotnemu sponsorowi. Ptak chciał wyników za wszelką cenę. I rozwiązanie problemu znalazł. Skoro polscy piłkarze są za słabi, dumał, że należy się ich pozbyć i ściągnąć na ich miejsce prawdziwych wirtuozów. „Gdzie takich szukać” - zapytali właściciela działacze? Ptak miał na to gotową odpowiedź – ano w Brazylii. Potem poszło szybko - decydowano się na sprzedaż większości zawodników i zastąpienie ich graczami brazylijskimi, wyszukiwanymi za oceanem przez syna milionera, Dawida. Swą nową koncepcję budowy zespołu Antoni Ptak streścił następująco: "Pogoń będzie brazylijska, albo żadna". Sprzedano wtedy m.in. Rafała Grzelaka i Przemysława Kaźmierczaka. Do końca lutego 2006 r., w klubie zatrudniono kilkunastu piłkarzy z Brazylii. I oto Polska po raz kolejny stała się świadkiem pomysłu, który nie mógłby zrodzić się nigdzie indziej - Pogoń przeobraziła się w jedyny nie brazylijski klub na świecie zbudowany niemal w 100% z zawodników tego kraju. Ewenementem na skalę europejską było również "skoszarowanie" drużyny pod Łodzią, w oddalonym od Szczecina o ponad 480 kilometrów Gutowie Małym, gdzie Antoni Ptak wybudował piłkarski ośrodek szkoleniowy. Piłkarze musieli stamtąd dojeżdżać do Szczecina na mecze rozgrywane "u siebie". Paradoksalnie, były to ich najodleglejsze wyjazdy na mecze ligowe. Na polskich boiskach pojawił się wtedy m. in. Amaral. Były zawodnik takich klubów, jak Corinthians, Parma, Fiorentina i Besiktas miał być w Polsce prawdziwą gwiazdą. I był. Pomijając fakt, że właśnie w Polsce strzelił pierwszą (!) bramkę w piłkarskiej karierze, znany był głównie z lenistwa i długiego snu. Jak się później okazało, wśród brazylijskich wynalazków Ptaka trafił się nawet jeden… murarz, który w ojczyźnie grywał nawet czasem w piłkę, jednak wyłącznie w ramach relaksu. Takich to tuzów sprowadził do Szczecina Antoni Ptak. Oczywiście, klub z hukiem zleciał z ligi. Od Ptaka odwrócili się (nie pierwszy raz) kibice, piłkarzom nie chciało się chcieć, a zły na wszystko i wszystkich biznesmen znowu wynosił się w niesławie z kolejnego miasta, po raz kolejny bredząc o niewdzięczności, a nawet spisku przeciwko niemu. Słowem- nihil novi sub sole.
I taki to ma być nowy właściciel ŁKS- u. Oczywiście, trudno dawać stuprocentową wiarę najpopularniejszemu polskiemu brukowcowi, jednak - jeśli w tej plotce jest ziarnko prawdy - kibice popularnych „Rycerzy wiosny” prawdopodobnie już zaczynają się bać. A coś może być na rzeczy. Ptak pozostaje, jak wieść gminna niesie, w dobrych stosunkach z Jerzym Kropiwnickim i ze Stefanem Niesiołowski. Pierwszy jest prezydentem miasta Łódź, a drugi coraz wyraźniej dobija się do pierwszego składu rządzącej Platformy Obywatelskiej. Warto również pamiętać, że rodowitym łodzianinem jest obecny minister sportu - Mirosław Drzewiecki. Gdyby nie karny spadek, łodzianie bez problemu utrzymaliby się w Ekstraklasie. Teraz jednak należy im życzyć szczęścia. Kto wie, jaki los czeka ich w wypadku zjawienia się przy Alei Unii bogatego sponsora, którego tak wyglądali…
Łukasz Maziewski
Dodał: Jawor
Komentarze:
zgadzam się z Maxi06 tylko jeszcze niżej oba kluby w Klasie C! to jest ich odpowiedzinie miejsce...
BKS to jest gówno, zgadzam się.
ALE Podbeskidzie człowieku nie wiesz co mówisz, widziałeś kiedyś nas w akcji, Merda - Szmatiuk - Matusiak -Chrapek i mamy gole proszę państwa w meczu z Widzew-Sridzew!
We Włoszech zdecydowano się podejść do sprawy radykalnie i po prostu zdegradowano Juventus. Ale czy degradacja rzeczywiście jest lekiem na całe zło? Powątpiewam...
Tylko ja to widzę inaczej nie kupowały jak tako kluby tylko osoby w nich pracujące. Kluby karałbym finansowo ew. ujemnymi punktami, bo do czego prowadzi degradacja widzimy obecnie. Na szczycie tabeli 1. ligi są 3 kluby karnie zdegradowane. Dla osób kupujących mecze przewidziałbym milionowe kary i oczywiście zakaz pracy w futbolu przynajmniej na 15 lat.
chyba upadłes na głowe ty powinnienes byc rozwiazany i twoja wicha bielsko biała a takze to śmieszne podbeskidzie żks powinien byc rozwiązany ale nie WIDZEW
oba łódzkie kluby powinny być rozwiązane, kupowali mecze bo nie umieli wygrać choćby jednego spotkania, jestem przekonany że świetna forma ŁKS-u w poprzedniej rundzie była spowodowana kolejnym przekupstwem. Jedyni normalni ludzie tam to Bogusław Wyparło i trener Wesołowski, powinni jak najszybciej odejść z tego towarzystwa. ;P
Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.