| Szkoła filozoficzna Leo...
|
| 2006-09-07 16:07:54
|
Ten gość ma nierówno pod kopułą... Sądzi, że uczyni z Polski piłkarskiego potentata. Myśli, że nasi mogą ogrywać Brazylię, Niemcy czy Francję. Nie widzi, że z bogatej Holandii przybył do europejskiego ścierniska zwanego Polską. Plecie jakieś głupoty o „jasnej stronie księżyca”, o futbolu na tak (to już skądś znamy), o grze do przodu... Bezrozumny fantasta...
Takie opinie o Leo Beenhakkerze da się wyczytać z wypowiedzi czołowych postaci naszego światka trenerskiego... Krytyka ta sięgnęła zenitu po sobotniej porażce z przeciętnym Skandynawami. Jasna strona księżyca??!!! Mówiąc językiem Yody, to było raczej przejście na ciemną stronę mocy. Nasi trenerzy mogli zacząć się chwalić, jacy to oni genialni. Żaden z nich nie przegrał u siebie z Finlandią ( oni dostawali od „potężnego” Ekwadoru czy nieobliczalnej Kolumbii) . Ich drużyny przynamniej walczyły. Oni w doborze graczy nie kierowali się żadnymi układami (akurat).... No po prostu chodzący ideał, prawdziwi geniusze myśli szkoleniowej... Ciekawe co nasi boscy trenerzy będą opowiadać po meczu z Serbią...
Pierwsza zasada szkoły filozoficznej Leo: „co nas nie zniszczy, to nas wzmocni”. Drużyna potrzebnego silnego kopa, żeby odmienić swój styl gry. Porażka ze słabeuszem pomaga zmobilizować się na silniejszego rywala. Beenhakker przekonał naszych kopaczy, że potrafią, że wystarczy chcieć i grać rozsądnie. I to dochodzimy do drugiego punktu filozofii Leo, który brzmi: „gdy jesteś przy piłce, dominujesz nad rywalem.” Brzmi jak banał, ale przecież wielkich trenerów charakteryzują właśnie takie „dwa plus dwa równa się cztery” ( wspomnieć można chociażby słynne: „Mecz można wygrać, przegrać albo zremisować śp. Trenera Górskiego). Nie można bać się posiadania piłki, piłka przy nodze to olbrzymi atrybut. Zrozumieli to zwłaszcza nasi playmakerzy ze środy: wróżbita Lewandowski zawsze wiedział gdzie pobiec po piłkę (zupełnie jakby miał jakiś magnes z butach), a Radomskiemu chyba wreszcie ktoś wytłumaczył, że podawać można też do przodu. I mecz wyglądał inaczej...
Beenhakker czerpie także z innych myśli taktycznych. Choć Jeleń to nie Cruyff, a Matusiakowi sporo do Neeskensa brakuje, było w środę widać pewne cechy „futbolu totalnego” Rinusa Michelsa. Wszyscy atakowali i wszyscy bronili, skrzydłowi wchodzili do linii ataku, gra była szybka i pełna polotu. No i wreszcie polska szkoła filozoficzna, robiąca ostatnio furorę. Nie chodzi tu o szkołę warszawską Wdowczyka (przewracamy się, Edson strzeli), ani bukaresztańsko – krakowską Petrescu ( na 0 w obronie, może coś wpadnie), lecz o bełchatowską pana Oresta. Oto w ostatnich dwóch meczach jedyne gole dla kadry strzelają piłkarze GKS – u, o których jeszcze dwa lata temu niewiele słyszało. Grał gdzieś w ŁKSie ten Matusiak, taki zmarnowany talent, jakich w Polsce wielu. W środę, poza wyczyniającym cuda Gibonem, był najlepszy na boisku... Może, ktoś przypomni mi, kiedy ostatnio bramkę dla reprezentacji strzelił piłkarz Legii lub Wisły...
Można ogłaszać wszem i wobec, że Beenhakker wie tyle o polskim futbolu, co Szymkowiak o rozgrywaniu piłki. Można ironizować, mówić, że nad Wisłą Barcelony nie stworzy. Faktem jednak jest, że gość (w przeciwieństwie do Engela, Janasa czy Wójcika), ma ogromną piłkarską wiedzę i wie, do czego zmierza (gra wygląda coraz lepiej). Drodzy panowie (do polskich trenerów): Primera Division to nie Cypr czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, a Real Madryt czy Real Saragossa to nie Apollon Limassol, Omonia Nikozja, czy arabski pseudoklub o nazwie El-Dahri.
Engel i Wójcik pracowali za granicą z piłkarskimi emerytami, którzy truchtali po boisku, myśląc tylko i wyłącznie o zapełniającym się worku z pieniędzmi (szejk był hojny). Byli to piłkarze „prawie” tej miary co podopieczni Beenhakkera: Butrageno. Rijkaard czy Koeman. Prawie, w tym wypadku, robi wielką różnicę...
Autor: deerhunter
|
| Dodał: admin
|
|
|
Komentarze:
| Nie ogladalem obu meczy Polskiej reprezentacji, jednak i bez tego moge stwierdzic ze to kolejny bardzo dobry felieton. Beecenhakker to dobry trener i wkurwia juz czlowieka jak po nim wszyscy jada (po tych dwoch meczach) - jak mozna w przeciagu 2 meczy zmienic tak diametralnie polska pilke? Nie znal wiec powolywal starych. W miare czasu bedzie coraz lepiej.
ocena felietonu: 8/10
|
|
| Autor: Erianor
| 2006-09-25 18:01:49
|
|
|
|
|
Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.
|
|
|
|