| Przegrać z Finlandią....
|
| 2006-09-03 08:03:39
|
Każdego dnia, o każdej porze, z Finlandią przegrywają tysiące Polaków. Tyle, że nie kończą z tego powodu na ławce rezerwowych, lecz w ogarniętej totalnym smrodem izbie wytrzeźwień. I wcale nie przegrywają z jedenastką przeciętnych, nudno grających Skandynawów, lecz z 40 procentową cieczą, umieszczoną w szklanej butelce...
2 września było jednak inaczej. Nasza pseudokadra pokazała, że można grać gorzej niż z Ekwadorem. Została zdeklasowana na własnym stadionie przez europejskiego średniaka (to miano chyba i tak na wyrost), zapowiadającego przed meczem desperacką walkę o wywiezienie z Bydgoszczy jednego punktu. Można teraz mówić, że Finowie byli skuteczniejsi, że wykazali się większą dyscypliną taktyczną, że tak naprawdę ich skład opiera się na doskonałych zawodnikach, grających regularnie w swych klubach. Można przypominać, że Litmanen w latach dziewięćdziesiątych prowadził wielki Ajax do triumfów w Holandii i w Europie, ośmieszając kolejne tuzy piłki europejskiej. Ale po co to wszystko? Zamiast wychwalać pod niebiosa rywala, trzeba zająć się sobą.
Ktoś mądry kiedyś powiedział: „Pokaż mi swoją linię pomocy, a powiem ci jak silny jesteś”. I proszę bardzo: oto naszym zespołem dyryguje wielki playmaker Szymkowiak z dokładnością podań oscylującą w okolicach 10 proc (dla porównania Deco w meczu z Celtą miał ok.90 proc), który po 20 minutach meczu wygląda jak maratończyk na 2 kilometry przed metą. Partneruje mu rugbysta Radomski, którego chyba nauczyli, że podawać można tylko do tyłu. I jak tu kreować grę, zmieniać jej tempo? Niewiele lepiej wygląda sytuacja na skrzydłach. Krzynówek jest cieniem zawodnika, który w Lidze Mistrzów siał popłoch w defensywie Realu Madryt (to jeszcze nie taki wyczyn) czy AS Romy. Smolarek po świetnym sezonie w Borussii spoczął kompletnie na laurach tracąc umiejętność gry jeden na jeden. Opinia publiczna pochwaliła, Janas regularnie docenial, to teraz pan Ebi może zająć się reklamami... Jedynym pocieszeniem są występy szybkiego i dynamicznego Ireneusza Jelenia (niczym Claudio Lopez za najlepszych lat) i Jakuba Błaszczykowskiego, który jeszcze niedawno hasał po czwartoligowych kartofliskach, zarabiając na poziomie wiejskiego nauczyciela. Jest jeszcze kreatywny Garguła, chłopak potrafiący w ciągu trzech sekund zawinąć przeciwnika i pięknym półwolejem umieścić piłkę w siatce. To jednak za mało.
Potrzebujemy pomocników zadziornych, ambitnych, gotowych zostawić serce na boisku. Takich jak Garguła, także Giza, Łobodziński i Iwański. Potrzebujemy chłopców, dla których piłka to całe życie, wszystko, zdolnych do poświęceń. Nie można zaakceptować mentalności Kamila Kosowskiego, który do swojej gry odnosi się z dystansem i obojętnością. Gdy inni toczyli burzę mózgów, szukając przyczyn porażki, pan Kamil żelował włosy i wsiadał do limuzyny. Nadmierna pycha, pewność siebie i totalna obojętność zgubiła także innych potencjalnych następców Deyny, wspomnieć można chociażby Burkharda, Madeja czy Mazurkiewicza. Byli genialni, niesamowicie utalentowani, teraz są szarzy i przeciętni...
Naszymi kopaczami trzeba wstrząsnąć. Pokazać, że futbol to nie tylko sposób na zarobienie pieniędzy (trwonionych zresztą potem w kasynach). Trzeba ich nauczyć grać z charakterem, walczyć o każdy milimetr boiska i dawać z siebie maksimum. Śmiesznie wyglądało gdy nasi chłopcy, mając na koszulkach symbol naszego narodu – walecznego husarza, kompletnie odpuścili walkę w meczu z Ekwadorem
.
Pozostaje mieć nadzieję, że Leo(n) Zawodowiec Beenhakker „posprząta” w polskim futbolu. Bo w piłkę przegrać z Finlandią to wstyd...
Autor: deerhunter
|
| Dodał: admin
|
|
|
Komentarze:
| Poczatek i juz sie nie zgodze. !! Co za klamstwo ze codziennie tysiace polakow przegrywa z Finlandia i laduje na izbie wytrzezwien? :/ Jak juz, to z Sobieskim, Zawisza lub dla osob o mnie zasobnym portfelu: Gdanska, z czerwona kartka lub Starogardzka. :)
Od Finlandii prawie nikt nie laduje na Izbie :)
no no i o tym wlasnie mowilem, ze potrzeba swierzosci. Nie mozna krytykowac Trenera nowego, tylko pilkarzy ktorzy nie poswiecaja sie grze a koncentruja sie grajac w meczu na nowym kinie domowym ktore sobie kupia za kase z meczu.
ocena: 8,5/10 ;)
|
|
| Autor: Erianor
| 2006-09-25 18:20:48
|
|
| zgadzam sie a propos Głowackiego, moim zdaniem to jst bardzo dobry obrońca, tylko ma pecha: swojak z Anglią, tu moim zdaniem ewidentnie najpierw faulowany był (i to chyba przy dwóch golach...)
|
|
| Autor: deerhunter
| 2006-09-03 18:02:43
|
|
| dokładnie, nic dodać, nic ująć, rozumiem można nie mieć formy, ale żeby nawet chęci nie mieć? Niektórzy piłkarze, według mnie stracili resztki zaufania, Frankowski, Szymkowiak no i niestety także Dudek. Dziwi mnie tylko to, że Radomski, czy już rzadziej Lewandowski, wystawiani są na ogół w pomocy, a znacznie lepiej radziliby sobie w obronie, na przykład jako dwóch środkowych obrońców, w końcu Radomski w Austri Wiedeń, gra na pozycji Bąka, a Lewy w Szachtarze na pozycji Głowackiego, jeśli radzą sobie na tych pozycjach w dobrych klubach, to znaczy, że coś potrafią, a z ich doświadczeniem, mielibyśmy silną obronę. Mimo wszystko nie skreślajmy Głowackiego, Wasilewskiego, to są bardzo dobrzy obrońcy, a sądzę, że jeżeli kredyt zaufania, dostałby jeszcze raz, w szczególności Głowacki, który zawsze w ważnych dla niego meczach ma pecha, to zacząłby grać na miarę swoich możliwości. Z kolei, tak jak mówisz mamy sporo bardzo dobrych pomocników w naszej lidze i powinniśmy z tego zasobu skorzystać, oprócz wymienionych przez Ciebie, jest przecież jeszcze Marcin Kaczmarek, idealny zmiennik Krzynówka, także Bonin, Szałachowski, dlatego to główna rola dla Dziekanowskiego aby zwrócił uwagę Beenhakera na nich.
|
|
| Autor: nejman
| 2006-09-03 16:58:00
|
|
|
|
|
Strona Transfery.info nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, zachowując jednocześnie prawo do ich usuwania w przypadku użycia przez komentującego określeń powszechnie uznawanych za wulgarne, bądź obraźliwe.
|
|
|
|