Mój redakcyjny kolega (na marginesie to gratuluję funkcji zastępcy redaktora naczelnego:)) ocenił mijający rok i zaapelował o komentowanie, więc stwierdziłem, że skorzystam z możliwości, czyli napisania na tym blogu, o tym 2007 roku, a tak naprawdę, to co trzeba wyciągnąć z tego roku, aby przyszły był lepszy. Jaki on był dla mnie? Pod względem piłkarskim, dla mnie kibica reprezentacji Polski i ligi Polskiej, średni.
Euro. I te, które już za 6 miesięcy, i te za ponad 1000 dni. Cieszyć się czy płakać? Oczywiście, możemy być dumni z postawy naszej husarii, pod wodzą Wielkiego Leo i Ebiego, ale jest i druga strona medalu: już w czerwcu zagramy z Niemcami, Austrią i Chorwacją. Choć o postawę Naszych w starciu z Austrią jeszcze możemy być spokojni (nie mylić z tym, że jesteśmy pewni zwycięstwa), to boję się o poziom zaprezentowany na tle takich zawodników jak Podolski, Klose, Modric, Kranjcar czy Eduardo Da Silva. Ale wiara jest, a opiera się na wyżej wymienionych dwóch kluczowych postaci w tych eliminacjach. Jeden poza boiskiem, drugi na boisku prezentowali poziom światowy. To właśnie Beenhakker jest osobą, której trzeba zaufać. On już pokazał, że warto. Także jest drugie Euro, mające awers i rewers. „Pięknie, fantastycznie, w końcu będziemy mieć drogi i stadiony” – takie komentarze były od razu po ogłoszeniu, że to właśnie Polska i Ukraina zorganizują Euro 2012. Co mamy teraz? Nie załatwioną sprawę ze Stadionem Narodowym (zamiast ogłosić przetarg, przez 6 miesięcy zastanawiano się nad tym, gdzie go wybudować), stojące działki na terenach przyszłego Baltic Arena i… nadzieję, że do 2012 damy radę. Niestety, samą nadzieją stadion nie powstanie, potrzebne setki kilometrów autostrad także. Może jednak w końcu skończy tę całą degrengoladę i zacznie myśleć, że za 3 lata możemy być pośmiewiskiem nie tylko Europy, ale i całego Świata.
Mistrz Polski. I ten akapit powinien się już zakończyć, ale pozwolę sobie skomentować. Niestety, żeby znaleźć Zagłębie Lubin w tabeli Orange Ekstraklasy, w serwisie onet.pl muszę rozwinąć tabelę, żeby ujrzeć miejsce siódme, Mistrza Polski zdobywającego w 17 kolejkach 26 punktów! To średnio 3 zwycięstwa i same remisy, a pod tym kryje się aż 5 porażek. Nawet nie będę porównywał z mistrzami innych krajów z ubiegłego sezonu (gdzie jest Manchester? Inter? Jedynie Stuttgart można porównywać, a to i tak marna pociecha). Chyba już nikt nie próbuje wmówić kibicom, że to nie był przypadkowy mistrz? W tym „przypadku” nieprzypadkowo to Zagłębie jest w ekstraklasie, ale o tym to pewnie najlepiej mógłby powiedzieć Jan Tomaszewski, lubujący się w sprawach korupcyjnych. Nie zgadzajmy się na abolicję, ukarzmy wszystkich, którzy się nie przyznali. Czas abolicji był, można było powiedzieć co się robiło kilka lat temu, wtedy zgoda – można odpuścić. Cytat z byłego premiera „I niech nikt nie mówi nam, że białe jest białe, a czarne jest czarne” niech zostanie kwintesencją sytuacji w polskiej piłce. Bo kto jeszcze wierzy, że Pan Listkiewicz o niczym nie wiedział? Sądem nie jestem, ale dla mnie jest to co najmniej dziwne.
A co w tym roku bezsprzecznie mi się podobało w naszej rodzimej piłce? Oprócz postawy Orłow Leo – nic szczególnego. Chyba, że dodamy do tego postawę Wisły Kraków w tym sezonie. Tak, to było coś. W końcu zamiast „polskiej myśli szkoleniowej”, młody trener, udany powrót polskich gwiazd zza granicy no i Zieńczuk. Mieszanka wybuchowa. To może w końcu ta Wisła, ten zespół, który awansuje do piłkarskiego raju? Tym będziemy się emocjonować dopiero po zakończeniu sezonu, a jak na razie Wisła niech pokaże to samo w rundzie wiosennej.
Co teraz mamy robić? Czekać, nastają dobre czasy dla naszej piłki kopanej. Ostatnia fraza nie jest prawdą? Choć wierzmy w to, bo od tego jesteśmy my – kibice.
Zapraszamy do komentowania.
Mateusz Januszewski (maatek77)
Ostatnie Komentarze